Jedna łódź, 128 pasażerów. Ponad 80 osób, w tym niemowlę, zmarło podczas trwającego 26 dni rejsu z Gambii w kierunku Wysp Kanaryjskich. Łódź, na której początkowo znajdowało się 128 osób, została odnaleziona przez hiszpańskie służby ratunkowe na południe od archipelagu. Uratowano 45 migrantów. Jednostkę zauważył w środę po południu samolot rozpoznawczy Sasemar 101. Łódź dryfowała na południe od Wysp Kanaryjskich. Ze względu na bardzo trudne warunki panujące na morzu akcja ratunkowa była skomplikowana.Do jednostki skierowano statek ratowniczy. Ratownicy dotarli do migrantów po północy. Na pokładzie znajdowało się 45 ocalałych oraz ciała pięciu osób.Według agencji EFE łódź wyruszyła z Gambii 26 dni wcześniej. Na początku podróży znajdowało się na niej 128 osób. Oznacza to, że podczas rejsu zginęło lub zaginęło ponad 80 migrantów. Wśród ofiar było niemowlę.Część ocalałych wymagała pilnej pomocy medycznej. Poszkodowanych przetransportowano do szpitali.Nie podano dotychczas narodowości ocalałych ani dokładnych okoliczności śmierci pozostałych pasażerów. Nie wiadomo również, czy podczas rejsu doszło do awarii silnika. Służby nie poinformowały, na jakim etapie podróży łódź zaczęła dryfować.Jedna z najniebezpieczniejszych trasTrasa prowadząca z zachodniego wybrzeża Afryki na Wyspy Kanaryjskie jest uznawana za jeden z najniebezpieczniejszych szlaków migracyjnych prowadzących do Europy. Migranci wypływający z Gambii muszą pokonać ponad 1600 kilometrów po wodach Atlantyku.Podróż odbywa się zazwyczaj na przeciążonych drewnianych łodziach, które nie są przystosowane do wielodniowych rejsów oceanicznych. Zagrożenie zwiększają awarie silników, niedobór paliwa, brak wody i żywności oraz gwałtowne zmiany pogody.Czytaj także: Motorówka z migrantami staranowała turystkę. 17-latka poważnie ranna