Chodzi o jego przyszłość w kadrze. Wokół przyszłości Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski pojawiło się w ostatnich dniach sporo sprzecznych informacji. Media pisały, że kapitan Biało-Czerwonych miałby pojawić się w Europie tylko na jedno z czterech najbliższych spotkań kadry. Otoczenie napastnika stanowczo zaprzecza tym doniesieniom. Wszystko zaczęło się od informacji dotyczących planów Lewandowskiego na najbliższą przerwę reprezentacyjną. Po jego letnim transferze z Barcelony do Chicago Fire pojawiły się sugestie, że napastnik nie zamierza uczestniczyć we wszystkich meczach reprezentacji Polski podczas najbliższego zgrupowania.Według medialnych doniesień 37-latek miałby przylecieć do Europy tylko na jedno z czterech zaplanowanych spotkań. Taki scenariusz miał budzić spore emocje, szczególnie że Lewandowski pozostaje kapitanem reprezentacji i jednym z najważniejszych zawodników zespołu. Najbliższe otoczenie napastnika reaguje Do sprawy postanowiło odnieść się jego najbliższe otoczenie. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” przedstawiciele piłkarza zdecydowanie zdementowali pojawiające się informacje.– To totalny fake news. Nigdy nie było takiego pomysłu, żeby Robert przyleciał na jeden mecz – przekazały osoby z otoczenia kapitana Biało-Czerwonych.Jednocześnie zaznaczono, że w kwestii dalszych planów zawodnika należy jeszcze uzbroić się w cierpliwość.– Co do przyszłości, jeszcze chwila cierpliwości i wszystko będzie jasne. Brak nowych informacji nie jest podstawą do tworzenia fałszywych historii.Przed reprezentacją Polski intensywny okresNajbliższe tygodnie zapowiadają się dla reprezentacji Polski niezwykle intensywnie. Biało-Czerwoni mają rozegrać aż cztery spotkania – dwa z Bośnią i Hercegowiną, a także mecze ze Szwecją i Rumunią.Przerwa reprezentacyjna potrwa dwa i pół tygodnia. W tym czasie swój terminarz będzie realizował również Chicago Fire. Amerykański klub, który obecnie zajmuje trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej MLS, ma w planach ligowe spotkania z Charlotte FC oraz Vancouver Whitecaps.Czytaj także: „Lewy” z golem i asystą. Show Leo Messiego w Miami