O krok od tragedii w Warszawie. Na warszawskiej Pradze-Południe doszło do groźnego incydentu. Samochód osobowy wjechał w wiatę przystankową. Na szczęście na przystanku nie było ludzi. Kierowca był trzeźwy. Jak się jednak okazało, nie miał czystej karty. Policjanci otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu we wtorek tuż po godzinie 22. Wynikało z niego, że auto staranowało wiatę przystankową w Alei Stanów Zjednoczonych.Kierowcą był 26-letni obywatel Polski. Jechał samochodem marki bmw razem z pasażerką. – Nie dostosowując prędkości do warunków, nie zapanował nad pojazdem, wskutek czego wjechał w wiatę przystanku autobusowego. Staranował znajdujący się tam kosz oraz hulajnogę elektryczną – przekazał w rozmowie z TVP3 Warszawa aspirant Kamil Sobótka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.Nie ma osób poszkodowanych Na szczęście przystanku nie było pasażerów oczekujących na autobus. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Jak się okazało, kierowca miał coś na sumieniu. – Kierujący był trzeźwy, natomiast nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Utracił uprawnienia w związku z przekroczoną ilością punktów – dodał aspirant Sobótka.Do sądu trafił wniosek o ukaranie nieodpowiedzialnego 26-latka.Czytaj też: Łapówki za prawko. Egzaminator aresztowany