Wielkie złoża ropy dla Amerykanów. Wenezuela i USA zawarły niezwykłe porozumienie gospodarcze. Umowa przyznaje amerykańskiej firmie 100-letnie koncesje na 17 złóż ropy naftowej w Wenezueli. – To senne majaki, mające znamiona kolonializmu – ocenił były specjalny przedstawiciel Donalda Trumpa ds. Wenezueli i Iranu, Elliott Abrams. Prezydent Stanów Zjednoczonych nigdy nie krył, że amerykańska interwencja w Wenezueli nie wynika z chęci przwrócenia tam demokracji czy zrobienia porządku z „branżą narkotykową”, a ma na celu jedynie przejęcie kontroli nad znajdującymi się tam gigantycznymi złożami ropy naftowej.Delcy Rodriguez i Donald Trump zachwyceni umową naftowąO zawarciu umowy poinformowano już kilka dni temu. Teraz ujawniono parę szczegółów, które są milowymi krokami w realizacji planu Trumpa. Kontrakt przyznaje amerykańskim przedsiębiorstwom 100-letnie koncesje na 17 złóż ropy naftowej w Wenezueli, co odpowiada aż 65 miliardom baryłek ropy. Według wstępnych szacunków stanowi to ponad 20 procent potwierdzonych zasobów ropy naftowej w tym kraju. Warto dodać, że Wenezuela ma największe udokumentowane złoża tego surowca na świecie, szacowane na około 300 do 303 miliardy baryłek (co stanowi ponad 17 procent globalnych rezerw). Czytaj także: Maduro chciał oddać Trumpowi wszystko. Był tylko jeden warunekZarówno amerykańska administracja, jak i rząd w Caracas przekonują, że kontrakt jest korzystny dla obu stron.Donald Trump nazwał porozumienie „największą umową naftową w historii świata”, natomiast zastępująca pojmanego przez Amerykanów prezydenta Nicolasa Maduro, Delcy Rodriguez, stwierdziła, że kontrakt jest „historyczny” i przyniesie gospodarce 100 mld dolarów inwestycji oraz ponad 200 mld dolarów wpływów podatkowych.Porozumienie USA z Wenezuelą ma „znamiona kolonializmu”Zupełnie inaczej umowę tę oceniają eksperci gospodarczy oraz analitycy finansowi. Były doradca Trumpa Elliott Abrams uważa, że Rodriguez uległa presji Białego Domu.– To okropna umowa. Ona oddała 20 procent majątku narodowego za nic – powiedział wprost były specjalny przedstawiciel prezydenta USA ds. Wenezueli i Iranu, cytowany przez BBC.Amerykanin tłumaczy, że współpraca Stanów Zjednoczonych i Wenezueli jest bardzo wskazana, szczególnie w obliczu załamania się globalnych dostaw ropy z rejonu Bliskiego Wschodu, ale zasady tego współdziałania budzą ogromne wątpliwości. Chodzi o jednostronność tej umowy.– To senne majaki, mające znamiona kolonializmu – ocenił Abrams. We wtorek (1 września) Biały Dom ujawnił bliższe dane na temat porozumienia z Wenezuelą. Rząd USA będzie współpracować z prywatną firmą o nazwie North American Blue Energy Partners (Nabep), drugim co do wielkości prywatnym producentem ropy naftowej w Wenezueli po Chevronie.Czytaj także: Wspólna akcja USA i Wenezueli. Nie żyje potężny boss narkotykowyNiezwykłość porozumienia polega na tym, że rząd USA będzie miał „prawo weta w stosunku do nominacji każdego członka zarządu, a większość członków zarządu Nabep będzie musiała być obywatelami USA”.Wenezuelska opozycja już bije na alarmUmowa już wywołuje wielkie kontrowersje w społeczeństwie wenezuelskim. Opozycja głośno mówi o tym, że porouzmienie utrawala tylko powiązania Białego Domu z rządem w Caracas, który w rzeczywistości kontynuuje idee obalonego Nicolasa Maduro.Pytań bez odpowiedzi związanych z amerykańsko - wenezuelskim porozumieniem jest znacznie więcej. Eksperci gaszą m.in. wielki optymizm Trumpa, który twierdzi, że pierwsze zyski z umowy pojawią się już za 2-3 lata. Zwracają uwagę na zdewastowaną w ostatnich latach infrastrukturę naftową – jej odbudowa może zająć nawet dekadę. Czytaj także: To ona teraz rządzi Wenezuelą. Kim jest Delcy Rodriguez?Luis Pacheco z Instytutu Bakera przy Uniwersytecie Rice w Houston powiedział w wywiadzie dla BBC Mundo, że Wenezuela musi zainwestować około 100 miliardów dolarów w ciągu ośmiu lat, aby powrócić do poziomu produkcji ropy naftowej sprzed 30 lat.