Obecnych, a nawet byłych zawodników. Zondacrypto mogła bez żadnej kontroli dysponować wizerunkiem polskich olimpijczyków. Wirtualna Polska i TVN 24 dotarły do umowy sponsorskiej pomiędzy giełdą kryptowalut a Polskim Komitetem Olimpijskim. Kontrakt zakładał, że gdyby któryś ze sportowców zwrócił się w tej sprawie z roszczeniami, ich koszty pokrywałby PKOl. Z zapisów umowy wynika, że Zondacrypto mogła swobodnie, do celów promocyjnych i reklamowych korzystać z wizerunków obecnych oraz byłych sportowców – olimpijczyków. Chodzi między innymi o twarz, głos, sylwetkę. Dokument, jak ustalili dziennikarze, podpisano w październiku 2025 roku we Włoszech. Sponsorem generalnym olimpijskiej reprezentacji Polski nie została bezpośrednio Zondacrypto, lecz czeska spółka Expofer Servis House s.r.o. z Ostrawy. Występowała ona w imieniu i na rzecz giełdy, a reprezentował ją jej szef, czyli Przemysław Kral. Ze strony PKOl kontrakt podpisali: prezes Radosław Piesiewicz oraz sekretarz generalny Marek Pałus. Część członków zarządu PKOl skarżyła się później, że rozmowy i treść umowy były przed nimi ukrywane. Niektórzy do dziś nie widzieli zapisów.Zondacrypto mogła bez żadnej kontroli dysponować wizerunkiem polskich olimpijczykówZ wizerunków sportowców mogły korzystać spółki z grupy sponsora. Umowa mówiła o siedmiu: cypryjskiej, dwóch estońskich, dwóch szwajcarskich, amerykańskiej oraz łotewskiej. Poza tym jest mowa o agencjach reklamowych i agencjach marketingowych, które współpracowały ze sponsorem.Kontrakt wykluczał co prawda promowanie przez sportowców konkretnych produktów, jednak dopuszczalne „Informowanie o Sponsorowaniu” zostało zdefiniowane jako „wszelkie działania mające na celu przedstawianie lub popularyzację firmy, nazwy marek, Logotypów Sponsora lub Podmiotów powiązanych (...) w Kontekście Olimpijskim”. „Ograniczenie jest więc realne, ale pojemne” – ocenili dziennikarze.CZYTAJ TEŻ: „Cała prawica korzystała z pieniędzy Zondacrypto, oszukując Polaków”PKOl zgodził się oddać sponsorowi prawa do wizerunków sportowców występujących na igrzyskach z: Londynu 2012, Soczi 2014, Rio 2016, Pjongczangu 2018, Tokio 2020, Pekinu 2022, Paryża 2024 oraz Mediolanu-Cortiny 2026. Co prawda ustawa o sporcie mówi, że zawodnik w momencie powołania udostępnia wizerunek PKOl, ale – jak zwracają uwagę WP i TVN24 – ta „umowa daje sponsorowi prawo do przerabiania materiałów, do łączenia ich z dowolną grafiką i do udostępniania ich agencjom reklamowym pracującym na jego zlecenie”. PKOl miał ponosić koszty ewentualnych roszczeń olimpijczykówTo nie wszystko. Gdyby któryś ze sportowców wystąpił z roszczeniami w tej sprawie, czyli na przykład uznał, że bez podstawy wykorzystano jego wizerunek w reklamie giełdy, odszkodowanie w razie wyroku zapłaciłby PKOl. To dla Komitetu rozwiązanie bardzo niekorzystne.W zamian Zondacrypto przekazywała tokeny, z których PKOl miał wypłacać premie sportowcom, choćby za Mediolan-Cortinę. Giełda jednak upadła, a zawodnicy zostali bez nagród, które ostatecznie PKOl wypłacił dzięki środkom innych sponsorów. Przy okazji umowa nie przesądzała, kto miałby ponosić ryzyko zmian kursowych. Pewne jest tylko, że Komitet nie miał praw do żadnych roszczeń z tego tytułu.Premia za tokeny. PKOl miał zarabiać na zainteresowaniu Polaków „kryptowalutą olimpijską”Za to wszystko PKOl miał otrzymać 18 489 469 zł netto w siedmiu ratach do końca 2028 r. oraz dodatkowe 5 mln zł wypłacone w tokenach ZND. Kontrakt mówił też o 50 proc. przychodów netto ze sprzedaży tokena. „Czyli komitet olimpijski miał zarabiać na tym, ilu Polaków kupi kryptowalutę firmowaną godłem olimpijskim” – wyjaśnia portal WP.Umowa zobowiązywała PKOl do unikania „wszelkich publicznych i prywatnych wypowiedzi, które mogłyby w jakikolwiek sposób zaszkodzić reputacji, wiarygodności lub wartości Projektu Tokenizacji, Tokena TMPL, Sponsora lub Emitenta”. To dotyczyło nie tylko zarządu, ale nawet pracowników. Naruszenie tego warunku miało grozić karą w wysokości 50 tys. euro. Każdorazowo. Kontrakt PKOl z giełdą wygasł. Pod koniec kwietnia z budynku Komitetu zniknął neon Zondacrypto. Co jednak ciekawe, po wygaśnięciu umowy sponsor nie musi usuwać już opublikowanych materiałów ze sportowcami.CZYTAJ TEŻ: Jak doszło do afery Zondacrypto. „Domagamy się komisji śledczej”