Myśliwiec 6. generacji wciąż budzi emocje. Przebywający 31 sierpnia w Sztokholmie Emmanuel Macron oficjalnie uczestniczył w podpisaniu umów na budowę czterech fregat dla Szwecji za 4,3 mld euro, ale za kulisami miały toczyć się nie mniej istotne rozmowy na temat sojuszu z Saabem dotyczącego budowy samolotu tzw. szóstej generacji. Francja nie porozumiała się z Niemcami i szuka nowego partnera. O swoich ambicjach związanych z samolotem przyszłości głośno poinformowała też wcześniej Korea Południowa. W czerwcu 2026 roku Francja i Niemcy zakończyły współpracę przy kluczowym elemencie Future Combat Air System (FCAS), czyli myśliwcu nowej generacji. Spór między Dassault Aviation i Airbusem dotyczył podziału odpowiedzialności przemysłowej, udziału w pracach, praw do własności intelektualnej, a przede wszystkim odmiennych wymagań wobec przyszłego samolotu.Prezes Dassault Aviation Éric Trappier stwierdził później, że Francja może opracować nowy myśliwiec samodzielnie albo współpracować z innymi partnerami. Reuters informował, że jednym z potencjalnych współpracowników może być właśnie Szwecja i Saab.Francuzi kuszą szwedzkiego SaabaUmowa na budowę fregat, jaką podpisali w poniedziałek (31 sierpnia) prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Szwecji Ulf Kristersson nie była jedynym porozumieniem zawartym tego dnia między obu krajami. Minister obrony Francji Catherine Vautrin oraz jej szwedzki odpowiednik Pal Jonson podpisali również porozumienie ramowe, które ma zacieśnić współpracę obronną w obszarach operacyjnych, rozwoju zdolności i przemysłu zbrojeniowego.Jednym z pierwszych etapów tej „zacieśnionej” współpracy może być porozumienie w kwestii budowy myśliwca szóstej generacji. – Dassault buduje własne samoloty, Saab buduje własne: dwóch konkurentów o dość podobnym podejściu, którzy szanują się nawzajem. W przeszłości istniała współpraca – powiedział anonimowo serwisowi „Politico”, tuż przed wyjazdem francuskiej delegacji do Szwecji, przedstawiciel Pałacu Elizejskiego. Urzędnik zaznaczył, że „nie uzgodniono niczego formalnego”, ale pytany o możliwości współpracy, odpowiedział twierdząco. – Oczywiście, jest ich wiele: mamy moce produkcyjne silników lotniczych, których Szwecja nie ma, to coś, w czym moglibyśmy współpracować – zwrócił uwagę polityk z kręgów rządowych.Saab prowadzi już własne badania nad przyszłym samolotem bojowym. W październiku 2025 roku szwedzka administracja ds. zamówień obronnych FMV przyznała Saabowi kontrakt o wartości 2,6 mld koron szwedzkich na badania nad przyszłymi załogowymi i bezzałogowymi systemami lotnictwa bojowego w latach 2025–2027. Badania te prowadzone są we współpracy ze szwedzkimi siłami zbrojnymi, Agencją Badań Obronnych oraz GKN Aerospace.Czytaj także: Wojskowy majstersztyk. Tajwański pomysł na wojnę z ChinamiW ostatnich latach Francja i Szwecja konsekwentnie zacieśniają współpracę obronną. W grudniu rząd w Paryżu sfinalizował wart ponad miliard euro kontrakt na dwa samoloty wczesnego ostrzegania GlobalEye, produkowane przez Saaba.Niemcy stworzyli własny Team Gen 6Niemcy pokłócili się z Francuzami i wycofali z programu FCAS (w którym partnerem była też Hiszpania), ale nie zrezygnowały z wyścigu po samolot szóstej generacji. Projekt załamał się w czerwcu 2026 roku, ale wcześniej zdobyto już pewne doświadczenia i sprawdzono już kilka rozwiązań, które wciąż mogą być wykorzystane. Berlin analizuje obecnie kilka alternatyw. Jedną z nich jest „ścieżka francuska”, czyli współpraca z Saabem, drugą udział w brytyjsko-włosko-japońskim projekcie Global Combat Air Programme (GCAP), a trzecią rozwój własnego programu prowadzonego przez niemiecki przemysł. Airbus stworzył w tym celu Team Gen 6, w skład którego wchodzą zbrojeniowi potentaci m.in. Airbus Defence and Space, Diehl Defence, Hensoldt, MTU Aero Engines, MBDA Germany, Liebherr, Autoflug i Rohde & Schwarz.Francja stoi z kolei przed strategicznym wyborem. Dassault dysponuje kompetencjami technologicznymi umożliwiającymi opracowanie następcy myśliwca Rafale, jednak koszt całkowicie narodowego programu samolotu szóstej generacji byłby bardzo wysoki.Éric Trappier sugerował, że Dassault mógłby potencjalnie opracować samolot za mniej niż 50 mld euro – jest to szacunek biznesowy, a nie zatwierdzony koszt z budżetu rządu. Saab nie jest odpowiednikiem Dassault pod względem skali finansowej, ale ma cenne doświadczenie – niezależne projektowanie i integrowanie nowoczesnych samolotów bojowych.Czytaj także: NATO drży w posadach. „Ameryka nie jest już pewnym sojusznikiem”Program myśliwca Gripen dał Szwecji doświadczenie w zakresie rozproszonych sensorów, walki elektronicznej, wymiany danych, architektury definiowanej programowo, szybkiego serwisowania oraz operowania z rozproszonych baz. Saab intensywnie inwestuje również w bezzałogowe systemy bojowe i sztuczną inteligencję.GCAP – najbardziej zaawansowany europejski projektGlobal Combat Air Programme (GCAP), realizowany przez Wielką Brytanię, Włochy i Japonię, jest obecnie najbardziej zaawansowanym europejskim programem budowy myśliwca szóstej generacji.Jego przemysłowy trzon tworzą BAE Systems, Leonardo i Mitsubishi Heavy Industries, działające w ramach wspólnego przedsięwzięcia Edgewing. W lipcu 2026 roku partnerzy podpisali kontrakt o wartości 4,6 mld funtów na kolejny etap projektowania i rozwoju. Program nadal zakłada rozpoczęcie wprowadzania samolotu do służby od 2035 roku.Kanada została już obserwatorem programu, natomiast Niemcy, Indie i Arabia Saudyjska wyrażały zainteresowanie bliższym udziałem. Partnerzy GCAP deklarują przy tym, że ewentualne rozszerzenie programu o kolejne państwa nie powinno zmienić celu zakładającego osiągnięcie gotowości w 2035 roku. Czytaj także: Drony na terytorium NATO. Czas na konsultacje o artykule 4. Sojuszu?Skala finansowa programu pokazuje, jak kosztowna będzie szósta generacja. Szacowane wydatki Włoch na projektowanie i rozwój samolotu wzrosły do około 18,6 mld euro, wobec około 6 mld euro zakładanych wcześniej.NGAD – amerykański pomysł na sukces szóstej generacjiNajbardziej zaawansowanym zachodnim programem szóstej generacji jest prawdopodobnie amerykański Next Generation Air Dominance (NGAD). W marcu 2025 roku Boeing otrzymał kontrakt na rozwój konstrukcji, produkcję i testowanie samolotu oznaczonego jako F-47.Amerykańskie Siły Powietrzne informują, że kontrakt obejmuje rozwijanie technologii, integrację systemów oraz testy. W jego ramach ma powstać niewielka liczba samolotów testowych. Pierwszy lot jest obecnie przewidywany na 2028 rok, choć termin osiągnięcia gotowości operacyjnej nie został jeszcze formalnie określony. F-47 będzie rozwijany jako element szerszej architektury lotnictwa bojowego, obejmującej również autonomiczne samoloty współpracujące z maszynami załogowymi. Jest to zatem konstrukcja bliższa współczesnemu rozumieniu szóstej generacji niż po prostu bardziej zaawansowany następca F-22 Raptor.Czytaj także: Bak na 1900 litrów i 1500 koni. Takimi Abramsami jeżdżą polscy czołgiściWartość amerykańskiego programu rozwojowego przekracza 20 mld dolarów, co dobrze pokazuje skalę kosztów związanych z opracowaniem takiej konstrukcji.Chiny działają dwutorowo. Mają J-36 i J-50Innym wielkim konkurentem w wyścigu po myśliwiec szóstej generacji są Chiny. Prototypowe samoloty obserwowane od końca 2024 roku, określane najczęściej jako J-36 i J-50, pozostają jedną wielką niewiadomą. Ich ostateczne oznaczenia i role operacyjne nie zostały publicznie potwierdzone.Pojawienie się kolejnych prototypów pokazuje jednak, że chiński program wyszedł poza etap czysto koncepcyjny. W przypadku J-36 obserwowano już zmiany konstrukcyjne, natomiast dostępne informacje wskazują również na prowadzenie testów prototypów J-50. Czytaj także: Polska zbrojeniówka bez kompleksów. Rosomak i Abrams mogą się „dogadać”W przeciwieństwie do Europy Chiny wydają się prowadzić równolegle kilka konkurencyjnych projektów. Pozwala to Pekinowi testować różne konfiguracje aerodynamiczne, rozwiązania napędowe, architektury sensorów i koncepcje współpracy samolotów załogowych z bezzałogowymi.Koreański sen o myśliwcu przyszłościSwoje aspiracje w kwestii budowania myśliwca szóstej generacji zgłosiła też w maju Korea Południowa. Koreański rząd nie ma programu porównywalnego pod względem dojrzałości z amerykańskim F-47/NGAD czy brytyjsko-włosko-japońskim GCAP – to na razie raczej „życzeniowe” plany. Plusem ma być możliwość wykorzystania świeżo zdobytych doświadczeń z samolotem KF-21 Boramae i rozwijania stopniowo kolejnych technologii. KF-21 to oficjalnie myśliwiec generacji 4.5 (4++), który nie posiada pełnych cech stealth (ma m.in. uzbrojenie podwieszone na zewnątrz maszyny). W planach producenta – Korea Aerospace Industries (KAI) – jest przygotowanie tego samolotu w standardzie 5. generacji, ale to melodia przyszłości.„Samolot myśliwski KF-21 Boramae produkcji Korea Aerospace Industries (KAI) będzie stanowić kamień węgielny przyszłych zdolności bojowych Sił Powietrznych Republiki Korei (RoKAF), a docelowo zostanie w nim włączona technologia szóstej generacji” – poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej Korei Południowej (MND) w połowie maja.Urzędnicy odpowiedzialni w koreańskim rządzie za obronność wierzą i przekonują, że projekt się powiedzie. Seul od lat rozwija na szeroką skalę własne koncepcje zbrojeniowe. Część z nich jest bardzo udana – jak choćby zakupione przez Polskę armatohaubice K-9 Thunder, czołgi K-2 Black Panther czy wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe Chunmoo-239. Trzeba zaznaczyć, że na razie KF-21 Boramae nie wszedł jeszcze oficjalnie do aktywnej służby operacyjnej w koreańskich Siłach Powietrznych – ma to nastąpić w drugiej połowie 2026 roku, czyli niebawem. Czytaj także: „Będziemy rozmawiać”. Brytyjski minister komentuje ustalenia portalu TVP.Info„Przejście na platformę szóstej generacji będzie obejmować połączenie sztucznej inteligencji (AI) i zintegrowanego załogowo-bezzałogowego systemu bojowego (MUM-T)” – poinformowało koreańskie Ministerstwo Obrony Narodowej 15 maja.Co to jest samolot szóstej generacji i ile będzie kosztował?Myśliwiec szóstej generacji nie będzie tylko bardziej zaawansowaną wersją samolotu piątej generacji. To element całego systemu walki powietrznej, w którym załogowa platforma jest połączona z bezzałogowcami, sensorami naziemnymi i kosmicznymi, uzbrojeniem dalekiego zasięgu oraz cyfrową siecią wymiany danych. Najważniejsza zmiana polega więc na odejściu od koncepcji „samolotu jako samodzielnego systemu uzbrojenia”.Jednym z podstawowych atutów będzie jeszcze niższa wykrywalność. Konstruktorzy rozwijają technologie stealth nie tylko w zakresie kształtu płatowca i materiałów pochłaniających promieniowanie radarowe, lecz także emisji cieplnej i elektromagnetycznej. Celem jest ograniczenie możliwości wykrycia samolotu przez radary, systemy podczerwieni i inne sensory przeciwnika.Drugim filarem szóstej generacji będzie fuzja danych. Samolot będzie jednocześnie zbierał informacje z własnych radarów i sensorów optoelektronicznych oraz otrzymywał dane od innych platform. Zaawansowane algorytmy będą łączyły je w jeden obraz sytuacji taktycznej. Pilot nie będzie więc musiał analizować danych pochodzących z wielu niezależnych urządzeń – system pokładowy ma przedstawiać mu możliwie kompletny obraz pola walki.Ogromne znaczenie będzie miała również współpraca z bezzałogowcami. Koncepcja tzw. lojalnego skrzydłowego zakłada, że jeden myśliwiec będzie mógł kontrolować kilka autonomicznych lub półautonomicznych dronów. Mogą one pełnić funkcje rozpoznawcze, zakłócać systemy przeciwnika, przenosić uzbrojenie albo działać jako dodatkowe sensory. Dzięki temu załogowy samolot może pozostać dalej od zagrożenia, a jednocześnie oddziaływać na przeciwnika.Kolejnym elementem będzie sztuczna inteligencja i automatyzacja. AI nie ma zastąpić pilota, lecz ograniczyć obciążenie informacyjne i przyspieszyć podejmowanie decyzji. Na razie trudno określić koszty opracowania koncepcji i wdrożenia samolotu szóstej generacji. Pierwotny program FCAS szacowano na około 100 mld euro w całym cyklu życia. Szacunek Dassault mówiący o mniej niż 50 mld euro dotyczy potencjalnego francuskiego programu myśliwca, a niekoniecznie całego ekosystemu bezzałogowych samolotów, uzbrojenia, sensorów i infrastruktury zarządzania walką.Czytaj także: Jest pierwszy kontrakt na budowę myśliwca 6. generacji. To ważne dla PolskiSam amerykański kontrakt na rozwój F-47 przekracza 20 mld dolarów. Włosi, w ramach programu GCAP, przewidują wydatki budżetowe na poziomie ponad 18,6 mld euro, co – rozkładając solidarnie koszty także na pozostałych partnerów – daje kwotę około 60 mld euro.Cena pojedynczego samolotu może natomiast przekroczyć 150–200 mln euro, jeśli uwzględnić systemy naziemne, szkolenie, wyposażenie logistyczne i część kosztów rozwojowych.