Wałek został użyty jako ostateczny argument. Rozstania potrafią być bardzo bolesne. Czasem nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. W dodatku nie dla byłych kochanków, ale i ich nowych obiektów westchnień. Tak właśnie było w podwarszawskim Wołominie, gdzie w ruch poszedł wałek kuchenny, a burzliwa konfrontacja dwóch kobiet skończyła się złamaniem ręki jednej z nich. Rzecz miała miejsce w Wołominie, który w latach 90. był znany głównie za sprawą przestępczości zorganizowanej i to na dużą skalę. Po śmierci bossów gangu wołomińskiego i większej części kadry menadżerskiej tejże bandy, miasto zostało z łatką „mafijnego”. I z kilkoma pokoleniami złodziei samochodów, uchodzącymi za jednych z najbardziej skutecznych w Polsce. Ale tym razem zdarzenie, które miało miejsce przy ul. Lipińskiej, dotyczyło spraw sercowych, nie czysto kryminalnych. Otóż 57-letnia mieszkanka Wołomina postanowiła skonfrontować się o 21 lat młodszą nową partnerką swojego byłego ukochanego. Wsiadła więc na rower i pojechała do 36-latki, aby wyrazić swoje niezadowolenie, że zajęła jej miejsce. Rozsierdzona sięgnęła po wałek kuchenny Akurat młodsza z kobiet siedziała w samochodzie. Odrzucona 57-latka zaczęła wykrzykiwać co myśli o następczyni. Musiała uznać, że 36-latka za nic ma argumenty słowne, więc sięgnęła po argumenty siłowe. Zapewne przewidziała, że do tego dojdzie, bo na spotkanie zabrała wałek do ciasta. I to nim okładała konkurentkę. Z całej siły. 36-latka wysiadła z samochodu i chwyciła napastniczkę za włosy, a wtedy starsza z kobiet zaprzestała bicia wałkiem. Po chwili odjechała do domu. Młodsza z kobiet, czując zaś silny ból w lewej ręce, udała się do szpitala, gdzie okazało się, że ma złamaną kość. Jeszcze tego samego dnia 57-latka została zatrzymana. Usłyszała zarzut spowodowania obrażeń ciała. Podejrzana przyznała się do winy i dobrowolnie poddała się karze zaproponowanej przez prokuratora, ale nie ujawnionej przez policję. Czytaj także: Chciały zemsty, ale pomyliły adres. Kosztowny finał miłosnego dramatu