Czy to ofiara zbrodni? Niski poziom Renu odsłonił tajemnicę sprzed dziesięcioleci. W rzece, w pobliżu Bonn, znajdował się zardzewiały wrak Fiata 126. A gdy wydobyto go z wody, natrafiono na ludzkie kości. Teraz biegli medycy sądowi postarają się ustalić, kim była i jak zginęła ofiara. Niewykluczone, że tropy wiodą do Polski, bo maluch był przez lata podstawowym autem nad Wisłą. O tajemniczym wraku Fiata 126 odnalezionym w Renie donosi tabloidu „Bild”. Z ustaleń dziennika wynika, że wrak odkryto na początku sierpnia w Königswinter niedaleko Bonn, gdy poziom wody w rzece był niski po fali upałów. Zardzewiałe auto, które mogło znajdować się w wodzie przez dziesięciolecia, wydobyto na brzeg. Wstępnie ustalono, że jest to pojazd wyprodukowany w latach 1976–1984. Okazuje się, że najwyraźniej nie zabrano od razu wraku na złom czy wysypisko śmieci, bo niedawno przy resztach malucha dokonano makabrycznego odkrycia. W błocie, które wylało się z auta, znajdowały się kawałki ludzkiego szkieletu. Policja nie ujawniła więcej informacji na ten temat. Znalezione kości przewieziono do Instytutu Medycyny Sądowej w Kolonii w celu dalszych badań. Nie można wykluczyć, że maluch pochodził z Polski, gdzie przez blisko 30 lat powstało 3,3 mln aut na 4,7 mln wyprodukowanych na całym świecie Fiatów 126. Czytaj także: Zgłoszenie auta w stawie. W środku były dwa ciała