Władze odmawiają okupu. Berlin padł ofiarą cyberataku i szantażu. Hakerzy z grupy Rhysida żądają około 2,05 mln euro za nieujawnianie skradzionych danych. Władze odmawiają okupu i zapewniają, że wybory 20 września są bezpieczne mimo cyberataku. Po kradzieży danych w wyniku ataku hakerskiego kraj związkowy Berlin stał się ofiarą szantażu. „Berlin padł ofiarą poważnego przestępstwa” – powiedział w piątek burmistrz Kai Wegner. Żądanie dotarło w czwartkowy wieczór.Wegner podkreślił jednak, że Berlin nie zamierza spełnić tego żądania: „Kraj związkowy Berlin nie da się szantażować”. Według doniesień prasowych szantażyści żądają około dwóch milionów euro.Częściowy paraliż administracjiW wyniku ataku hakerskiego 14 sierpnia na około tydzień odłączono od sieci teleinformatycznej kraju związkowego Berlin berliński urząd senacki ds. rozwoju miast, budownictwa i mieszkalnictwa oraz urząd senacki ds. mobilności, transportu, środowiska i ochrony klimatu.Z powodu cyberataku w Berlinie przez kilka dni nie można było między innymi składać wniosków o dodatek mieszkaniowy ani go wypłacać.Początkowo podawano, że wrażliwe dane nie zostały wykradzione. W środę poinformowano jednak, że mogły zostać naruszone również dane osobowe lub inne dane niepubliczne.Hakerzy żądają 30 bitcoinówMagazyn „Der Spiegel” poinformował w piątek, że za atakiem stoi najprawdopodobniej znana grupa ransomware Rhysida.Wynika to z najnowszego wpisu na stronie grupy w darknecie, na której publikowane są wycieki danych. Źródła związane ze służbami bezpieczeństwa potwierdziły, że szantażystami jest właśnie grupa Rhysida.Według magazynu hakerzy twierdzą w swoim komunikacie, że podczas ataku zdobyli łącznie prawie sześć terabajtów danych. Zażądali od kraju związkowego Berlina zapłaty 30 bitcoinów, czyli około 2,05 miliona euro, grożąc, że w przeciwnym razie opublikują dane.Obok tego wyświetla się licznik czasu, zgodnie z którym Berlin ma jeszcze tydzień na zapłacenie żądanej kwoty.Czytaj też: Co dwie minuty cyberincydent. Energia i woda pitna źle zabezpieczoneSześć terabajtów wykradzionych danychWegner powiedział, że władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo na szczeblu krajowym i federalnym intensywnie pracują nad ujęciem „grupy sprawców”. Jednocześnie nadal sprawdzane jest, jakie dane zostały wykradzione.Grupa Rhysida, która zasłynęła w 2023 roku atakiem na British Library, twierdzi według magazynu „Der Spiegel”, że dysponuje nie tylko danymi dotyczącymi prawie 80 tys. postępowań w sprawie wykroczeń oraz ponad 46 500 umów.Ponadto grupa ta rzekomo przejęła również informacje dotyczące elementów infrastruktury krytycznej, wrażliwe dokumenty wymiaru sprawiedliwości, plany awaryjne, hasła oraz prawie 6 tys. plików zawierających dane logowania.Tymczasem berlińska senator ds. spraw wewnętrznych Iris Spranger ponownie podkreśliła, że incydent ten nie zagraża wyborom do Izby Deputowanych Berlina, które odbędą się 20 września. Zaznaczyła, że wybory są w 100 procentach zabezpieczone.Czytaj też: Nie działa strona ZUS. Instytucja potwierdza atak hakerski