Zełenski chce ukarania winnych. Co najmniej 37 osób zginęło, a 42 zostały ranne a ataku rosyjskich dronów na magazyn we wsi Myla w rejonie pod kijowskiej Buczy. Większość ofiar pochłonęła eksplozja amunicji i materiałów wybuchowych zgromadzonych w tym obiekcie. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo ponad 50 okolicznych budynków, w tym dom opieki dla seniorów i niepełnosprawnych. Do ataku rosyjskich dronów na magazyn we wsi Myla w rejonie buczańskim pod Kijowe, doszło w wieczorem w piątek 28 sierpnia. Szybko okazało się, że nie był to przypadkowy cel. Niedługo po ataku, w magazynie wybuchł ogromny pożar i zaczęło dochodzić do wtórnych detonacji. Znacznie poważniejszych niż materiałów wybuchowych, które znajdowały się w głowicach dronów najeźdźców. To właśnie te eksplozje doprowadziły do masakry. Już wtedy pojawiły się informacje, że w magazynie trzymano amunicję i materiały wybuchowe. Zełenski chce ukarania winnych zaniedbań Jeszcze rankiem w sobotę 29 sierpnia, mówiono o kilkunastu ofiarach śmiertelnych ataku. Wczesnym popołudniem gubernator regionu, Tymur Tkaczenko, poinformował, że doliczono się już 37 zabitych i 42 rannych, a lista ta z pewnością nie jest ostateczna. Ze strefy zagrożenia ewakuowano 381 osób, w tym 59 dzieci. Na miejscu zdarzenia trwają czynności ratownicze i gaśnicze, rozbiórka konstrukcji oraz poszukiwania ludzi. Według wstępnych danych zniszczonych lub uszkodzonych zostało około 50 budynków mieszkalnych. Do sprawy odniósł się także w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który podkreślił, że przepisy nie pozwalają trzymać amunicji w pobliżu domów mieszkalnych. „Ci, którzy na to pozwolili, muszą ponieść odpowiedzialność za swoje decyzje. Śledczy Policji Narodowej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzą dochodzenie przygotowawcze, a postępowanie karne zostało wszczęte na podstawie artykułu o zaniedbaniach służbowych. Na pewno zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje” – napisał Zełenski. Czytaj także: Wielu zabitych i rannych po ataku na galerię handlową. „Odpowiemy”