Trwa to miesiącami. Reporterzy TVP3 opisali, jakie są skutki aktów wandalizmu. Ofiary muszą między innymi skuwać kolejne warstwy podłogi i wymieniać zdewastowane drzwi. Do tego dochodzi nieznośny smród unoszący się nad okolicą.– W nocy padliśmy ofiarą wandalizmu. Wstrętnego wandalizmu. Jest mi potwornie przykro, bo nie wiem, komu podpadłam i za co. Zrobiono nam takie świństwo, że musimy kuć podłogę. Zerwaliśmy posadzkę. Teraz kujemy beton – opowiedziała na nagraniu w mediach społecznościowych Marta Łęgowska, właścicielka sali zabaw dla dzieci.– Trzymajcie za nas kciuki, ponieważ substancja, która została wylana do lokalu, potwornie śmierdzi. Najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo wasze i waszych dzieci. Póki nie uporamy się z tym zapachem, będziemy zamknięci – przyznała.Mieszkańcy i przedsiębiorcy przerażeniTen fetor jest już dobrze znany mieszkańcom osiedla. Wcześniej w podobny sposób zdewastowano sklepy spożywcze, żłobek, garaże, samochody i szkołę językową. Mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy coraz bardziej się obawiają. Pojawiają się głosy o konieczności utworzenia sąsiedzkiego patrolu.Sprawcy od miesięcy pozostają nieuchwytni. Komenda Miejska Policji w Gdyni zapewnia, że winnego lub winnych tych ataków. Zabezpieczono między innymi nagrania z kamer monitoringu.Czytaj także: „Reporterzy”. Lokator terroryzuje mieszkańców osiedla. Nie ma na niego sposobu