Kuleje komunikacja. Śmigłowiec prezydenta USA Marine One po raz drugi w tym miesiącu utracił łączność z kontrolerami ruchu lotniczego na międzynarodowym lotnisku imienia Ronalda Reagana w Waszyngtonie – ujawniła stacja ABC News. To kolejny taki incydent w ostatnim czasie. Dziennikarze ujawnili, że do incydentu doszło w czwartek, zaledwie godzinę po tym, jak władze federalne opublikowały raport informujący o rozwiązaniu problemu.Prezydent Donald Trump miał właśnie wystartować z parku The Ellipse nieopodal Białego Domu, gdy piloci Marine One przekazali kontrolerom trzyminutowe ostrzeżenie. Tymczasem w nagraniu z wieży kontrolnej lotniska imienia Reagana (DCA) słychać załogę innego śmigłowca, która alarmuje wieżę, ponieważ kontrolerzy nie zareagowali.Chwilę później kontroler przyznaje, że nie słyszał żadnego komunikatu załogi Marine One. – Marine One próbuje się z tobą skontaktować. Trzy minuty do startu – przekazuje wieży pilot helikoptera znajdującego się w pobliżu. – Och, nic takiego nie słyszałem. Dziękuję – odpowiada kontroler.Prezydencki helikopter miał kłopoty z łącznością. Kontrolerzy lotów nie słyszeli załogi Kilka minut później prezydencki helikopter jeszcze dwukrotnie próbował nawiązać kontakt z wieżą, ale kontroler nie usłyszał tego i zapytał załogę innego śmigłowca, czy słyszy Marine One. – Hej Nighthawk 8, wyświadczysz mi przysługę? Nie słyszę Marine One. Jeśli słyszysz Marine One, daj mi znać – poprosił.Po starcie z Ellipse Marine One odzyskał łączność z wieżą i zabrał Trumpa do bazy lotniczej Joint Base Andrews, gdzie prezydent wsiadł na pokład samolotu Air Force One.Do podobnego incydentu doszło 4 sierpnia. Marine One wystartował w tym samym czasie, co regionalny odrzutowiec pasażerski lecący z pobliskiego lotniska im. Ronalda Reagana. Helikopter i samolot zbliżyły się na odległość około 1,3 kilometra i około 200 metrów w pionie, choć nie były na kursie kolizyjnym.Odrzutowiec w pobliżu Marine OneAgencja Reutera ustaliła, że w pobliżu śmigłowca znalazł się pasażerski odrzutowiec Embraer E170, należący do regionalnych linii Envoy Air, który zmierzał do Pensacoli na Florydzie. Władze spółki zależnej linii American Airlines nie skomentowały zdarzenia. Zarówno helikopter Trumpa, jak i samolot wylądowały bez żadnych incydentów.Co do zasady cały ruch lotniczy jest wstrzymywany do czasu, aż helikopter prezydenta opuści okolice lotniska. Przepisy Federalnej Agencji Awiacji (FAA) wymagają, aby samoloty komercyjne utrzymywały minimalny odstęp poziomy około 2,4 km i pionowy około 150 metrów od każdego śmigłowca przelatującego w pobliżu lotniska imienia Reagana.Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) i FAA wszczęły dochodzenie. Eksperci ustalili, że nadajnik radiowy miał uniemożliwioną właściwą komunikację na tymczasowym lądowisku dla Marine One w parku Ellipse. Jest ono wykorzystywane podczas prac na południowym trawniku, gdzie zwykle stacjonuje helikopter prezydenta.Raport NTSB i kolejny incydentPrzeniesienie nadajnika na szczyt wieży kontrolnej lotniska imienia Reagana rozwiązało problemy z komunikacją – przekazała NTSB w raporcie opublikowanym w czwartek, godzinę przed następnym incydentem.FAA nie wyjaśniła, jak doszło do kolejnego zdarzenia. „FAA podjęła natychmiastowe działania po incydencie z 4 sierpnia z udziałem Marine One, w tym przeniosła antenę w celu usprawnienia komunikacji między kontrolerami ruchu lotniczego DCA a pilotami Marine One oraz dokonała przeglądu obowiązujących procedur” – poinformowała agencja w komunikacie.„Trzyminutowe powiadomienie zostało przekazane alternatywnym kanałem, potwierdzone przez kontrolera, a przed startem nawiązano pozytywny kontakt z Marine One” – wskazano. NTSB nadal prowadzi dochodzenie.Czytaj także: Trump w pośpiechu opuszczał Turcję. Szykowano na niego zamach