Do sieci trafiło dramatyczne nagranie z Nepalu. Liczba śmiertelnych ofiar powodzi w Nepalu wzrosła do 626 – poinformowała lokalna policja. Ponad 2 tysiące osób pozostaje zaginionych. W mediach społecznościowych pojawiają się szokujące nagrania. Jedno z nich przedstawia rodzinę, która utknęła w domu, gdy fala powodziowa porywała wszystko wokół. Na szczęście, jak się okazało, osobom widocznym w filmie nic się nie stało. Potężna lawina błotna wywołana przez zerwanie się fragmentu lodowca zeszła w środę na rzece Bhotekoshi w rejonie Rasuwa w Nepalu, przy granicy z Chinami. Fala niosła wodę i gruz w dół systemu rzecznego Trishuli.Jak zauważył dziennik „The Kathmandu Post”, skala dramatu rośnie, ponieważ zwłoki ofiar wyławiane są z rzek w odległych regionach, dziesiątki kilometrów od miejsca katastrofy, między innymi w dystryktach Chitwan i Nawalparasi.Doszczętnemu zniszczeniu uległy drogi, przeprawy mostowe i okoliczne osady, co powoduje ogromne problemy logistyczne. Szpitale i kostnice w wielu rejonach są przepełnione. W dystrykcie Chitwan, gdzie wyłowiono dotąd 186 ciał, placówki medyczne dysponują miejscami jedynie dla około 50 zmarłych.Nepal: powstają improwizowane kostniceWładze adaptują na tymczasowe kostnice nieużywane budynki i sale gminne, wykorzystując suchy lód do konserwacji zwłok. Sytuacja wygląda podobnie w Pokharze. Ciała są transportowane między dystryktami. Wielkim wyzwaniem staje się identyfikacja ofiar, do której wykorzystuje się zdjęcia, odciski palców i testy DNA. Rodziny zaginionych przybywają do przepełnionych ośrodków w poszukiwaniu informacji o bliskich.Minister finansów Nepalu Swarnim Waglet ocenił, że odbudowa po powodzi pochłonie przypuszczalnie nawet 5 miliardów dolarów. Zniszczone są także między innymi elektrownie czy szpitale.Już 626 ofiar śmiertelnych powodzi w Nepalu. Rząd wpuści do kraju zagranicznych ratownikówW akcji poszukiwawczo-ratowniczej uczestniczy ponad 4,4 tys. policjantów wspieranych przez wojsko. Z powodu doszczętnie zniszczonych dróg i mostów komunikacja z wieloma odciętymi obszarami jest możliwa wyłącznie za pomocą śmigłowców. Zaginione są 1924 osoby. Po chińskiej stronie granicy służby poszukują 559 osób, w tym 260 obcokrajowców.Szef nepalskiej dyplomacji Shishir Khanal potwierdził doniesienia o ludziach uwięzionych w tunelach przy elektrowniach wodnych. Dodał, że jego kraj nie ma doświadczenia w prowadzeniu takich akcji ratunkowych i będzie potrzebował pomocy. Według Międzynarodowej Federacji Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (IFRC) na skutek katastrofy mogło ucierpieć około 93 tys. ludzi w obu krajach. Poprzednią klęską żywiołową o podobnej skali i tak ogromnej liczbie ofiar, która nawiedziła Nepal, było niszczycielskie trzęsienie ziemi w 2015 roku. Wówczas zginęło ponad 8,6 tys. osób.Czytaj także: Gwałtowna powódź w Nepalu. Setki turystów uznano za zaginionych