Piesiewicz usłyszał zarzuty między innymi płatnej protekcji. Katowicki sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława Piesiewicza. Wcześniej szef PKOl usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Prokuratura argumentowała wniosek o tymczasowe aresztowanie prezesa PKOl możliwością matactwa i potencjalnie wysokim wyrokiem. Podejrzanemu grozi do ośmiu lat więzienia.Radosław Piesiewicz nie przyznaje się do zarzucanych czynów i złożył obszerne wyjaśnienia.Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława PiesiewiczaSzef PKOl został zatrzymany w czwartek w Warszawie. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał on zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Zdaniem śledczych miał się również powoływać na wpływy u byłego premiera w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.Piesiewicz został doprowadzony do sądu w piątek wieczorem, posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano. Jak wynika z relacji jednego z pracowników sądu, po jego zakończeniu Radosław P. został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem.Kilka godzin wcześniej, kiedy szef PKOl był wprowadzany do gmachu sądu, czekającym na miejscu dziennikarzom przez chwilę udało się z nim porozmawiać. Oświadczył, że czuje się niewinny. Pytany o przesłuchanie w prokuraturze, odpowiedział, że udzielił wszystkich, szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to „nic sympatycznego”. – Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? – pytał. Twierdzi też, że nieprawdą jest twierdzenie prokuratury, jakoby odzyskał pieniądze z Zondacrypto. Zapewnił, że w późniejszym czasie udzieli bardziej szczegółowych informacji. – Wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy – powiedział P. wprowadzany do sądu.Zarzuty dla Radosława Piesiewicza. Za co ma odpowiedzieć szef PKOl? Według prokuratury Radosław Piesiewicz w 2025 roku powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), które miały wynikać ze znajomości z byłym premierem. W zamian za uzyskaną korzyść majątkową – zegarek o wartości blisko 170 tys. zł – podjął się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Chodziło o postępowanie UOKiK dotyczące tej giełdy kryptowalut.rDrugie zarzucane szefowi PKOl przestępstwo – jak wyjaśniła rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak – dotyczy zaspokajania wierzycieli kosztem innych wierzycieli. Zdaniem śledczych Piesiewicz nakłaniał członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora serwisu zondacrypto.com) do wypłaty z tej giełdy środków – 195 tys. zł i 100 tys. euro. Miało to miejsce w kwietniu bieżącego roku, kiedy stało się głośno o problemach z wypłacalnością Zondacrypto.Czytaj także: „Uwiódł swoim czarem i obietnicami”. Korzeniowski ostro o prezesie PKOlŚledztwo pod kątem oszustw i prania pieniędzyPostępowanie w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia bieżącego roku pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.Na początku sierpnia śledztwo zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, związanym z zaginięciem Sylwestra Suszka – założyciela poprzedniczki Zondacrypto, giełdy kryptowalut BitBay. Suszek zniknął w marcu 2022 roku. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.Zondacrypto od października 2025 roku była sponsorem generalnym PKOl. W kwietniu 2026 roku Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca nie wpłynie kolejna transza środków, komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie. Czytaj także: „Uwiódł swoim czarem i obietnicami”. Korzeniowski ostro o prezesie PKOl