Walka o 212 mln dusz. Trwa walka o to, w jakim kierunku pójdzie Unia Europejska. W 2027 r. dowiemy się, czy w ogóle przetrwa. Blisko 212 milionów mieszkańców największych państw UE pójdzie do urn wyborczych. Z obecnych sondaży wynika, że wygra antyunijna skrajna prawica. W maju 2027 r. Francuzi wybiorą prezydenta. Sondaże wskazują na zwycięstwo Marine Le Pen.W sierpniu Hiszpanie zagłosują w wyborach parlamentarnych – z sondaży wynika, że wybiorą skrajnie prawicową partię Vox.NINIEJSZY ARTYKUŁ POWSTAŁ NA PORTALU SPRAWDZAMTO.PLW październiku (lub listopadzie) przyszłego roku odbędą się w Polsce wybory parlamentarne, a w grudniu do urn wyborczych pójdą WłosiKraje, w których odbędą się wybory to największe i jedne z najbogatszych państw w całej UE. W każdym z nich największe szanse na zwycięstwo ma prawica lub skrajna prawica. Przynajmniej tak wynika z sondaży.Ponadto w Niemczech swoją pozycję umacnia AfD i choć wybory do Bundestagu są zaplanowane na 2029 r., nie jest wykluczone, że dojdzie do nich wcześniej. Nie można też zapominać o takich państwach jak Finlandia, Estonia i Grecja, w których prawa strona sceny politycznej również się umacnia.Antyunijna siła idzie po władzę w EuropiePrawicowe partie we wspomnianych państwach różnią się w niektórych punktach swoich programów. Na przykład PiS czy Konfederacja w Polsce oraz hiszpański Vox są osadzone w tradycji katolickiej i często odwołują się do wartości religijnych, ale Zjednoczenie Narodowe we Francji respektuje rozdział Kościoła od państwa i postuluje świecki nacjonalizm. Wszystkie te ugrupowania łączy jedno: niechęć wobec obecnej Unii Europejskiej – w całości jako samego projektu albo w wybranych aspektach integracji. Na przykład Vox – jak pisze „Rzeczpospolita” – ma w planach rozsadzenie UE od środka. Ta hiszpańska partia buduje swoją pozycję i zdobywa poparcie na antyimigranckiej retoryce. Jej czołowi przedstawiciele nie stronią od posługiwania się dezinformacją.Partia Vox w ostatnim czasie w związku z kryzysem migracyjnym w Ceucie dostała wiatru w żagle, zalewając media społecznościowe fałszywymi nagraniami i nieprawdziwymi danymi.Le Pen i „Europa suwerennych narodów”We Francji kandydatka Zjednoczenia Narodowego na prezydenta chciałaby, by Unię Europejską zastąpił Europejski Sojusz Narodów.„To Europa wolnych i suwerennych narodów z jej tysiącletnim dziedzictwem będzie platformą współpracy i zakończy projekt tych, którzy chcą, żeby Unia Europejska była ideologicznie obciążonym federalistycznym superpaństwem” – czytamy w programie Le Pen z poprzednich wyborów prezydenckich, w których zmierzyła się z Emmanuelem Macronem.Le Pen twierdziła, że udało jej się nawiązać porozumienie z „dużą liczbą krajów europejskich”, w tym z kilkoma szefami rządów, żeby realizować swój europejski projekt w przyszłości. Chodzi jej zapewne o to – choć nie padają nazwy partii – że od lat współpracuje m.in. z hiszpańską partią Vox, węgierskim Fideszem czy polskim PiS.„Zapowiedzi Le Pen to demolka projektu europejskiego, bardzo wybiórcze podejście do prawa europejskiego, zobowiązań Francji w ramach UE, groźby wstrzymania wpłat składek, możliwe zakwestionowanie członkostwa Francji w strefie Schengen, kierowanie się interesami wyłącznie francuskiej gospodarki. To zapowiedź bardzo agresywnego protekcjonizmu, niezgodnego również z prawem europejskim, i całkowitego zerwania z dotychczasową polityką Emmanuela Macrona” – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Łukasz Maślanka.Między Trumpem a EuropąNajwięcej – na bazie dotychczasowych dokonań – można powiedzieć o premierce Włoch Giorgi Meloni. Z sondaży wynika, że po wyborach ponownie obejmie przywództwo w rządzie. Wobec Unii Europejskiej jest bardzo asertywna, ale jednocześnie potrafi współpracować, gdy widzi potencjalne korzyści dla Włoch.Meloni, w przeciwieństwie do polskich partii prawicowych, z entuzjazmem skorzystała z pożyczki wspierającej armię i przemysł zbrojeniowy SAFE, choć ze względu na wydatki w innych dziedzinach ostatecznie kwota była mniejsza.– Postanowiliśmy wykorzystać mniej środków, ponieważ trzeba więcej inwestować w ochronę zdrowia i politykę społeczną – tłumaczył dziennikarzom szef włoskiego MSZ Antonio Tajani.Giorgia Meloni była jedną z najbliższych współpracowniczek Donalda Trumpa w Europie. Jako jedyna europejska przywódczyni została zaproszona na jego inaugurację. To się zmieniło, gdy Trump rozpoczął konflikt na Bliskim Wschodzie – wtedy ich relacje się pogorszyły. Amerykański prezydent nie krył rozczarowania swoją dotychczasową sojuszniczką, w swoim stylu zaczął ją obrażać i grozić m.in. sankcjami czy podniesieniem ceł.Manipulacje migracyjne, klimatyczne i covidowePremierce Włoch zdarza się sięgać po różne formy dezinformacji i manipulacji. Portal Pagella Politica przyjrzał się 190 wypowiedziom Meloni z 2025 r.Dziennikarze portalu znaleźli 59 wypowiedzi „rzetelnych”, co stanowi 31,1 proc. całości. Spośród oświadczeń „nierzetelnych” doszukali się 66 (34,7 proc.), a 65 (czyli 34,2 proc.) uznali za „niezbyt wiarygodne lub nierzetelne”. To oznacza, że prawie 70 proc. wypowiedzi i oświadczeń Giorgii Meloni zweryfikowanych przez portal Pagella Politica zawiera nieścisłości lub nie jest wiarygodnych.Portal precyzuje: wypowiedzi „rzetelne” są prawdziwe lub zawierają jedynie drobne pominięcia; wypowiedzi „nierzetelne” zawierają pewne błędy lub pomijają istotne szczegóły; a wypowiedzi „wcale lub częściowo nierzetelne” są w dużej mierze lub całkowicie nieprawdziwe.W jakich wypowiedziach Meloni programowo mija się z prawdą? Dotyczą głównie polityki migracyjnej i azylowej oraz kwestii klimatycznych i środowiska. W czasie pandemii koronawirusa polityczka krytykowała działania rządu – w tym wprowadzenie certyfikatów covidowych. Negowała także skuteczność szczepień.Polska prawica coraz bardziej radykalna ale nie jest monolitemPolskie partie prawicowe w ostatnich latach zaostrzyły krytykę Unii Europejskiej i stały się jeszcze bardziej radykalne. Regularne wzrosty w sondażach odnotowuje ekstremistyczna Konfederacja Korony Polskiej. Sierpniowy sondaż CBOS wskazywał, że do Sejmu weszłyby jedynie Koalicja Obywatelska, PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej.Najbardziej negatywny stosunek wobec UE prezentuje ugrupowanie Grzegorza Brauna, które wprost postuluje polexit. Konfederacja oraz Prawo i Sprawiedliwość są silnie eurosceptyczne, ale – podobnie jak Le Pen – chcą przekształcenia Unii Europejskiej i odebrania jej niektórych kompetencji z naciskiem na większą suwerenność państw narodowych.Czy Unia się rozpadnie?Ugrupowania prawicowe w UE współpracują ze sobą na wielu polach, począwszy od frakcji wewnątrz Parlamentu Europejskiego – głównie Patriotów dla Europy oraz Europejskiej Partii Konserwatywnej. Wszystkie ugrupowania brały udział w konferencjach CPAC (Conservative Political Action Conference) – czyli dużych międzynarodowych konferencjach i sieci organizacji związanych z prawicą i ruchem konserwatywnym. W ramach EKR działa think tank New Direction – Fundacja na rzecz Konserwatyzmu Europejskiego, który stanowi zaplecze intelektualne dla całej frakcji. N ew Direction prowadziło Working Group on European Conservatism, w ramach którego przez ponad rok spotykali się przedstawiciele prawicowych think-tanków z Hiszpanii, Włoch, Węgier, Polski, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Francji.Wszystkie te wspomniane ugrupowania intensywnie wspierają się w okresach kampanii wyborczych. Tak było w przypadku wyborów prezydenckich w Rumunii, gdzie Mateusz Morawiecki otwarcie poparł skrajnie prawicowego kandydata George Simiona, czy na Węgrzech, gdzie w końcówce kampanii wyborczej z Viktorem Orbanem spotkał się prezydent Karol Nawrocki.Prawicowe ugrupowania mogą także liczyć na wsparcie ze strony obecnej administracji USA. Przed wyborami na Węgrzech Donald Trump poparł partię Fidesz , a w wiecu poparcia byłego premiera Orbana wziął udział J.D. Vance. Trump chwali się również otwarcie, że popierał Karola Nawrockiego w kampanii prezydenckiej w 2025 r.Tak więc pytanie, czy Unia Europejska przetrwa prawicową i eurosceptyczną falę, która może nadejść w 2027 roku, wydaje się w pełni uzasadnione, ale dziś nie da się udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi. Prawdopodobne jest jednak to, że gdyby wszystkie te partie odniosły sukces w nadchodzących wyborach, Unia Europejska miałaby problem ze znacznym osłabieniem całego procesu integracji oraz próbami marginalizacji wszystkich unijnych instytucji.