„Powiem to pierwszy raz”. – Bardzo dużym sukcesem jest to, że mam wokół siebie ludzi, którzy mają szacunek do mnie, do tego co robię, mają zaufanie. Myślę, że to trudne pożyczyć gościowi, który chce zjechać z K2 kasę, mało pewnie bezpieczne, a mimo wszystko mam takie osoby, które wierzą we mnie. Sport w tym całym zamieszaniu jest dla mnie najmniejszym problemem, znam to, rozumiem, ale wszystkie rzeczy wokół zawsze były sporym wyzwaniem – wyznał w podcaście „Powiem to pierwszy raz” Andrzej Bargiel, skialpinista, biegacz górski i himalaista, pierwszy sportowiec, który zjechał na nartach z K2, Mount Everestu oraz Nanga Parbat bez użycia tlenu z butli. Andrzej Bargiel w rozmowie z Pauliną Sochą-Jakubowską mówił o tym, czy jest szczęściarzem, mając w życiu tak ogromną pasję, oraz o tym, czy zdobywając najwyższe szczyty świata sportowiec ma czas, by zachwycać się przyrodą.Podkreślał też, że jako społeczeństwo musimy nauczyć się „czerpania radości z aktywności fizycznej”. – Potrzebujemy tego, by młodzież chętniej to robiła, by nie czuła, że musi coś udowadniać za każdym razem. Czasem pewne rzeczy się robi, bo mają dużo więcej wartości, niż sama rywalizacja – zauważył.Bargiel: Życie w dolinach najważniejszeGość „Powiem to pierwszy raz” zdradził też, jak ojcostwo zmieniło jego podejście do sportu i ekstremalnych wyczynów. – Największym wyzwaniem jest czas, to że chcesz być w domu. To, że jesteś za długo poza domem, przeszkadza. Nie cieszysz się tym tak bardzo, jak wcześniej, masz poczucie, że coś tracisz i nie chcesz, by te wszystkie wydarzenia za długo trwały. Moje życie w dolinach jest najważniejsze. Nieobecność wpływa destrukcyjnie na wszystko, co się dzieje tutaj – mówił.Zobacz także: Maria Seweryn: Wiem, co to stany depresyjne