„Polska jest niezmiennie zainteresowana”. Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że Polska jest zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing. Deklaracja jest szczególnie ważna w kontekście wcześniejszych słów wiceszefa MON Pawła Zalewskiego, który podkreślał, że Polska nie chce rozmieszczenia amerykańskich głowic nuklearnych na swoim terytorium. Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że Polska chce uczestniczyć w systemie nuklearnego odstraszania NATO i prowadzi również rozmowy dotyczące europejskiego parasola nuklearnego.– Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach jednoznaczne – podkreślił. Jednakże wcześniejsza wypowiedź Zalewskiego wywołała kontrowersje. „Chciałbym powiedzieć bardzo jasno i otwarcie: Polska nie chce mieć głowic jądrowych na swoim terytorium” – powiedział dziennikarzom w siedzibie NATO w Brukseli Zalewski. Później doprecyzował, że Polska uzyskała możliwość udziału w programie DCA, będącym wstępem do Nuclear Sharing.Krytyka słów wiceszefa MONWypowiedź Zalewskiego spotkała się z reakcją przedstawiciela prezydenta. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przypomniał, że Polska od lat deklaruje gotowość do większego zaangażowania w politykę odstraszania NATO, również w wymiarze nuklearnym. Krytycznie wypowiedział się także gen. Stanisław Koziej, były szef BBN. Jego zdaniem publiczne stwierdzenie, że Polska nie chce mieć broni jądrowej na swoim terytorium, może osłabiać strategiczną pozycję państwa.Spór dotyczy przede wszystkim tego, jak daleko Polska powinna angażować się w natowską politykę nuklearną. Warszawa chce zwiększać swój udział w systemie odstraszania, ale jednocześnie nie zamierza obecnie przyjmować na swoje terytorium amerykańskich głowic.Czym jest Nuclear Sharing?Nuclear Sharing to mechanizm NATO, w ramach którego Stany Zjednoczone rozmieszczają broń jądrową w wybranych państwach Sojuszu. Obecnie uczestniczą w nim Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja.W Europie znajdują się amerykańskie bomby B61. W czasie pokoju pozostają one pod kontrolą USA, natomiast państwa uczestniczące w programie zapewniają odpowiednio przystosowane samoloty i wyszkolonych pilotów.Polska posiada już samoloty F-35A, które są zdolne do wykonywania szerokiego zakresu misji. Udział w programie DCA może więc stanowić istotny krok w kierunku zwiększenia polskiego zaangażowania w natowskie zdolności związane z odstraszaniem.Na razie jednak rząd rozdziela udział w systemie Nuclear Sharing od fizycznego rozmieszczenia broni jądrowej. Polska chce wzmacniać swoją rolę w nuklearnym odstraszaniu NATO, ale bez stacjonowania amerykańskich głowic na swoim terytorium.Czytaj także: Nuklearna triada. Chińczycy zaprezentowali nowy bombowiec