To kolejny wypadek w tym miejscu. Tragiczny wypadek w popularnym kanionie Stuðlagil na Islandii. 39-letni turysta z Polski wpadł do rzeki Jökulsá á Brú, a następnie został porwany przez silny nurt. Po kilku godzinach poszukiwań ratownicy odnaleźli ciało mężczyzny w podwodnej jaskini. Przez kilka godzin ratownicy przeszukiwali okolice rzeki. Dopiero wieczorem udało im się zlokalizować ciało 39-latka. Znajdowało się ono pod wodą, w trudno dostępnej jaskini. Służby wydobyły zwłoki na brzeg. Tragiczny wypadek na Islandii. 39-latek wpadł do rwącej rzekiŚwiadkiem wypadku była przewodniczka po Islandii Auðdís Tinna Hallgrímsdóttir. Kobieta przebywała w kanionie z grupą turystów, gdy usłyszała krzyki. Chwilę później zauważyła mężczyznę w rzece. „Nie mogę powiedzieć, żeby wczorajszy dzień pracy był najlepszy w moim życiu. Schodziłam właśnie z moją grupą na nową, piękną platformę widokową w Stuðlagil po stronie Klaustursel, kiedy usłyszeliśmy krzyki i nawoływania. Potem zobaczyłem mężczyznę w rzece i zdałem sobie sprawę, że mamy do czynienia z niebezpieczną sytuacją” – relacjonowała w mediach społecznościowych. Przewodniczka poruszała się wzdłuż brzegu i przekazywała ratownikom informacje dotyczące miejsca, w którym widziała turystę. Na miejscu podejmowano próby udzielenia 39-latkowi pomocy, jednak ostatecznie Polaka nie udało się uratować.Spektakularny, ale niebezpieczny. To kolejny wypadek w tym samym kanionieIslandzkie media początkowo nie ujawniały danych ofiary. Jak podał „Głos Powiatu Średzkiego”, zmarłym był 39-letni mieszkaniec Środy Wielkopolskiej. Na Islandię przyjechał wraz z grupą znajomych.To kolejny tragiczny wypadek w kanionie Stuðlagil. W październiku 2024 roku w tym samym miejscu utonęła zagraniczna turystka.Czytaj także: Siwiec: Korupcja polityczna gigantycznym problemem Polski