W tle miliony złotych. Od wczoraj na Dolnym Śląsku trwają czynności procesowe funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jak poinformował rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński, działania prowadzone są na decyzję Prokuratury Europejskiej. Ze względu na ich ciągłość i charakter służby na razie nie ujawniono szczegółów. „Od wczoraj trwają czynności CBA na Dolnym Śląsku. Realizacja trwa, więc na razie nie udzielam żadnych szczegółów” – przekazał Dobrzyński. Jak zaznaczył, szczegółowy komunikat będzie możliwy dopiero po zakończeniu prowadzonych czynności. Według ustaleń Wirtualnej Polski akcja CBA może mieć związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy rozdysponowaniu pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych podczas powodzi we wrześniu 2024 roku. Jak informuje WP, zatrzymani mieli zostać przewiezieni do Prokuratury Europejskiej w Katowicach. Sprawa ma dotyczyć Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, samorządowej spółki, która po ubiegłorocznej powodzi pełniła funkcję operatora rządowego wsparcia dla przedsiębiorców.Kontrowersje dotyczące programu pomocowego W swoich publikacjach Wirtualna Polska opisywała nieprawidłowości związane z przyznawaniem pożyczek z programów pomocowych. Szczególną uwagę zwrócono na trzy firmy z Dziwiszowa i okolic Jeleniej Góry, które miały otrzymać łącznie około 4,5 mln zł. Jedna z firm należała do męża ówczesnej wiceprezes KARR Anny Konieczyńskiej, druga do jej sąsiada, a trzecia była związana z właścicielem lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.W przypadku firmy Amarcord Piotr Konieczyński prowadzącej pokoje gościnne Zielone Wzgórze w Dziwiszowie, wniosek o zaświadczenie powodziowe złożono dopiero w czerwcu 2025 roku, niemal dziesięć miesięcy po powodzi.W dokumentacji wskazano m.in. pęknięcia płytek, rysy w tynku balkonów i wytarte fugi. Jak wynikało z ustaleń WP, na przedstawionych zdjęciach nie było jednak widocznych typowych śladów zalania, takich jak linia wody, namuły czy podmyte fundamenty.Mimo to we wrześniu 2025 r. z KARR podpisano umowę na 200 tys. zł pożyczki.WP zwracała uwagę na dane Państwowej Straży Pożarnej, według których pod tym adresem nie odnotowano zgłoszenia powodziowego. Z kolei Wody Polskie miały stwierdzić, że nieruchomość w Dziwiszowie nie została zalana przez Złotuchę. Ustalenia te miały być dodatkowo zgodne z analizami danych satelitarnych systemu Copernicus EMS oraz firmy ICEYE, zweryfikowanymi przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.Kolejnym przypadkiem była spółka Kadalore. Otrzymała ona wsparcie na szkody dotyczące sali zabaw dla dzieci w Jeleniej Górze. Według ustaleń dziennikarzy lokal miał znajdować się około 340 metrów od najbliższego obszaru, na którym satelity zidentyfikowały wodę. Trzecią firmą była Agencja Reklamy i Promocji „Dami”, właściciel lokalnej telewizji i wieloletni kontrahent Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Spółka otrzymała z KARR dwie pożyczki – 123 tys. zł oraz 1 mln zł, czyli łącznie ponad 1,12 mln zł. Według informacji przywoływanych przez WP także pod wskazanym adresem przy ul. Kilińskiego 4 w Jeleniej Górze strażacy nie odnotowali zgłoszenia powodziowego.Prowadzone są czynności Na razie służby nie ujawniają, jakie dokładnie czynności są prowadzone ani czego dotyczą zarzuty.Wiadomo jedynie, że działania CBA są realizowane na decyzję Prokuratury Europejskiej, a śledztwo ma obejmować sprawę wykorzystania środków przeznaczonych na pomoc przedsiębiorcom dotkniętym skutkami powodzi. Czytaj także: Wystarczyło kilkanaście minut ulewy. Miasto znów zalane