Pobije rekord jednego dnia. Paweł Mej, znany jako Bosy Biegacz, od lat biega boso w maratonach z flagą Polski. – Biegam w podziękowaniu za opiekę, którą dostałem od rodziców zastępczych. To oni nauczyli mnie, że trzeba pomagać – mówi w rozmowie z portalem TVP. Info. Cel jego kolejnej akcji jest poruszający. Jednego dnia odda do butelkomatu prawie 9 tysięcy opakowań kaucyjnych, aby pomóc szkole i ochotniczej straży pożarnej. Pan Paweł przemierza na rowerze setki kilometrów po małopolskich wsiach. Zebrał już prawie 9 tysięcy butelek i puszek. 17 września chce pobić rekord Polski w jednorazowym oddawaniu ich do butelkomatu w Bochni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, akcja stanie się kolejnym niezwykłym osiągnięciem Bosego Biegacza. Portal TVP. Info: Pańskie dzieciństwo nie było łatwe. Jak wspomina pan ten okres?Paweł Mej: Urodziłem w Warszawie w 1972 r. Matka po urodzeniu zostawiła mnie w szpitalu. Najpierw byłem w domu dziecka w Otwocku, później w Michalinie. Później zostałem oddany do domu dziecka w Bielsku-Białej. W październiku 1981 r., tuż przed stanem wojennym, przygarnęła mnie rodzina zastępcza z gminy Bochnia. Moi rodzice zastępczy już nie żyją. W podziękowaniu za opiekę, którą od nich dostałem, biegam boso od 4 listopada 2007 r. W przyszłym roku minie już 20 lat. Jestem też ubrany w koszulkę z ich wizerunkiem, dokładnie z ich ślubnym zdjęciem. To właśnie oni nauczyli mnie, że trzeba pomagać. Po ich śmierci zaprzyjaźniłem się z rodziną w Baczkowie. Traktują mnie jak brata. Spędzam u nich Wigilię, Wielkanoc, byłem na weselach ich dzieci. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.Jakie były pana najważniejsze osiągnięcia, jeśli chodzi o bieganie? Który bieg był dla pana najistotniejszy?Najważniejszym osiągnięciem była Korona Maratonów Polskich w 2008 r. Biegi odbywały się w Dębnie, Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie i Krakowie. Wszystkie pięć maratonów przebiegłem boso w ciągu jednego roku.Od 2012 r. biegam z flagą Polski. W listopadzie 2016 r. przebiegłem boso z polską flagą oryginalny maraton – z greckiego Maratonu do Aten.Przebiegłem też w 2018 r. maraton w Nowym Jorku. Spotkałem tam Macieja Kurzajewskiego, który nagrał, jak śpiewam hymn Polski. Koszty wyprawy do Nowego Jorku pokryła firma ze Szczecina, która organizuje wyjazdy sportowe i ma gwarantowaną pulę numerów startowych.W grudniu święta w szpitalu, w marcu półmaraton Czy zdarzają się kontuzje, urazy stóp podczas biegania boso? W grudniu 2008 r. miałem odmrożenie stóp drugiego stopnia, ale rany zagoiły się bardzo szybko, w ciągu trzech tygodni. Spędziłem wtedy święta w szpitalu w Bochni. Miałem 18 odwiedzin, w tym ówczesnych władz gminy Bochnia i uczniów kilku szkół, którym pomagałem zbierać punkty w akcji „Tesco dla szkół”.Czytaj też: Jedni biją brawo, inni protestują. „Małpki” wejdą do systemu kaucyjnegoW marcu 2009 r. przebiegłem tyłem Półmaraton Warszawski. Troszkę przeceniłem swoje możliwości. Myślałem, że zmieszczę się w czterech godzinach, a okazało się, że ostatni zawodnik przebiegł w 3,5 godziny. A ja ukończyłem półmaraton w ponad pięć godzin, biegnąc tyłem. Na Wisłostradzie utworzył się wtedy trzypasmowy korek. O godzinę dłużej Warszawa stała w korku. We wrześniu 2009 r. przebiegłem też boso Maraton Warszawski. Poszukiwania rodziny biologicznej. „Matka nie chciała mnie znać” Ma pan też inne hobby – śpiewanie.Ciekawostką jest, że lubię śpiewać. Byłem nawet dwa razy w „Szansie na Sukces”. Na przełomie 2003 i 2004 r. – w odcinku z Pawłem Kukizem i Janem Borysewiczem – i w 2010 r., z Andrzejem Rosiewiczem. To było ważne wydarzenie też z innego względu. W czasie nagrywania programu, podczas finału w 2010 r., rozmawiałem z pewnym małżeństwem o swoim życiu. Oni potem pomogli mi znaleźć moją prawdziwą, biologiczną rodzinę. Odnalazłem matkę, siostrę i dwóch braci. Jak się okazało, mam dziewięcioro rodzeństwa. Odwiedziłem moją matkę, ale nazwała mnie bękartem. Powiedziała, że jestem dzieckiem z gwałtu i nie powinienem się urodzić. Matka była mężatką trzy razy. Zmarła w 2017 r. Utrzymuję kontakt z bratem i siostrą. Taty nie znałem. Swoją historię opowiedziałem w zeszłym roku w „Pytaniu na śniadanie”. W młodości, pomimo zapalenia opon mózgowych, trafił pan do wojska.Podupadłem na zdrowiu. Byłem na rencie wojskowej od 1995 r. aż do 2017 r., kiedy mi ją zabrano. Napisałem list w tej sprawie do ministerstwa, do rządu, ale nie dostałem nic. Wtedy pomógł mi Urząd Gminy Bochnia, który w 2017 r. zaczął mi dawać zapomogę. Zgłosiłem się też do programu Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera”. Pomaga pan też innym biegaczom?Ja nie mam siły, żeby biegać nie wiadomo jak szybko. Towarzyszę więc innym biegaczom na samym końcu, dopinguję im, żeby ukończyli bieg. Próba pobicia rekordu odbędzie się 17 września Teraz chce Pan dokonać kolejnego wyczynu: pobić rekord w oddawaniu butelek do butelkomatu. Od marca 2026 r. jeżdżę dwa-trzy razy w tygodniu na rowerze, żeby zebrać butelki. W sumie zrobiłem już około tysiąca kilometrów. Przejeżdżam 30-40 km dziennie, czyli około 60-70 km tygodniowo.Butelki zbieram w północnej części powiatu bocheńskiego (Baczków, Proszówki, Damienice, Cikowice, Stanislawice, Gawłówek, Mikuszowice, Dziewin, Drwinia, Wola Drwińska, Bieńkowice, Słomka, Gawłów, Majkowice, Bogucice, Bessów, Cerekiew, Bochnia – osiedle Chodenice).Zebrałem już prawie 9 tysięcy opakowań kaucyjnych. Obecny rekord Polski padł w maju 2026. Pan z okolic Warszawy oddał 7861 butelek. Pobiję więc rekord o ponad tysiąc sztuk.Do specjalnego pojemnika wrzucam też nakrętki. Oddałem już 15 kilogramów, a zostało mi jeszcze drugie tyle. Na razie nie mam już gdzie ich wrzucać, więc trzymam je w workach.Czytaj też: Kaucja, automat, punkt zwrotu. Narasta dezinformacja o systemie kaucyjnymButelki oddam 17 września. Muszę odpowiednio przygotować sklep, który wydeleguje jedną osobę. Będzie ona na bieżąco opróżniać butelkomat.Ile potrwa oddawanie opakowań do butelkomatu? Między 9 a 10 godzin. Zacznę około godz. 8:00 rano, a skończę pewnie około 17:00-18:00.Czy będzie pan to robił samodzielnie? Tak. Będzie też taka możliwość, żeby ludzie donosili butelki. To, co doniosą, będzie wrzucone na samym końcu. Na co przeznaczy pan zebrane w ten sposób pieniądze?Od prawie 30 lat pomagam szkole w mojej wsi. Kupię około 20 piłek do siatkówki i piłki nożnej dla szkoły. 500 zł albo i więcej przeznaczę dla OSP Baczków. „Znają mnie ludzie w całej Polsce”Czym jeszcze się pan zajmuje? Od marca tego roku stukam piosenki na kowadle. Na TikToku obserwuje mnie prawie 20 tys. osób.Zamieszczam w mediach społecznościowych bardzo dużo filmów, w których pokazuję i promuję swój region. Na Facebooku od 2014 roku prowadzę kanał informacyjny gm.bochnia.tv. Pokazuję w nim to, co się dzieje na terenie Gminy Bochnia, ale bez polityki. Ludzi to bardzo interesuje – mam około 7800 obserwujących. Mój nick na TikToku i innych portalach społecznościowych to bosybiegacz.W dniach 17-25 sierpnia tego roku odbyła się 44. Piesza Pielgrzymka Tarnowska z Tarnowa na Jasną Górę. Szedłem po raz 21., tym razem w specjalnych skarpetach. Przed pandemią trzy razy przeszedłem pielgrzymkę boso z flagą Polski.Czy ludzie pana rozpoznają? Tak, szczególnie tam, gdzie pojawią się biegacze. Ale nie tylko. Znają mnie ludzie w całej Polsce. Jakie ma pan plany na przyszłość? Chciałbym przebiec wszystkie największe maratony świata z cyklu SOTO Majors – w Bostonie, Nowym Jorku, Berlinie, Paryżu, Londynie, Tokio i Sydney. Chciałbym to zrobić – jeśli nie w przyszłym roku, to w kolejnym. Potrzebuję do tego nawet 100 tys. zł. Byłbym wtedy pierwszym człowiekiem, który wszystkie te maratony przebiegnie boso i z flagą państwową. Czytaj też: Oszustwa „na naklejki kaucyjne” w butelkomatach. Jak to działa?