Materiał Mateusza Dolatowskiego. Gdy Karol Nawrocki wetował ustawę regulującą rynek kryptoaktywów, politycy prawicy nie kryli zadowolenia. Przemysław Wipler pisał, że prezydent zrobił „bardzo dobrze”, nazywając przepisy najgorszą ustawą dotyczącą kryptowalut w UE, a Zbigniew Bogucki z mównicy sejmowej konsekwentnie bronił decyzji prezydenta, argumentując, że regulacja nakładała na branżę nadmierne koszty i ograniczenia. Podobnych argumentów wcześniej używał Przemysław Kral, szef Zondacrypto. Więcej w materiale Mateusza Dolatowskiego z "19:30". W przypadku Wiplera podobieństwo nie ograniczało się zresztą do retoryki. Jak ustaliły WP i Money.pl, poseł odwiedził Krala w Monako, dostał od niego uwagi do ustawy, a kilka dni później bronił Zondacrypto w Sejmie. Później podmioty związane z Kralem przelały 70 tys. euro fundacji kierowanej przez Wiplera i 90 tys. euro firmie jego wieloletniego współpracownika. Dwa z przedstawianych następnie zastrzeżeń do ustawy miały pokrywać się słowo w słowo z materiałami Krala. Nie dowodzi to automatycznie politycznej transakcji, ale stawia pytanie, czy część prawicy rzeczywiście mówiła własnym głosem, czy głosem branży, która miała bardzo konkretny interes w zablokowaniu regulacji.ŚledztwoPytania wracają dziś ze zdwojoną siłą. Prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące oszustw na szkodę klientów Zondacrypto i podejrzenia prania pieniędzy, zabezpieczyła już m.in. 4 mln euro, a według najnowszych doniesień Kral podjął współpracę ze śledczymi. Prokuratura mówi o „istotnym przełomie”, a kolejne publikacje ujawniają związki ludzi Zondacrypto ze środowiskiem prawicy – od finansowania fundacji i CPAC po spotkania z politykami oraz rozmowy o wejściu kapitałowym do Telewizji Republika.Czytaj też: Siostra Grzegorza Brauna o bracie. „Wychowało go milczenie”