Bez niego może umrzeć. Zamiast planowania ostatnich dni wakacji i spotkań z rówieśnikami, 13-letni Tymon czeka dziś na telefon, który może zdecydować o jego życiu. Chłopiec pilnie potrzebuje przeszczepu serca. Jest pierwszy na krajowej liście pilnie oczekujących. Jego rodzice wiedzą, że szansa może pojawić się każdej chwili. I apelują, by pamiętać, że zgoda na pobranie narządów może dać komuś innemu szansę na dalsze życie. Mimo ciężkiej choroby Tymon przez lata starał się żyć jak jego rówieśnicy – jeździł na rowerze, grał w piłkę i chodził na basen. Pod koniec ubiegłego roku jego stan zaczął się jednak pogarszać. W czerwcu został zakwalifikowany do przeszczepu serca. 19 sierpnia, po kolejnym zabiegu, jego stan gwałtownie się pogorszył.Dzień później lekarze musieli podłączyć go do ECMO, urządzenia, które przejmuje pracę serca i płuc, natlenia krew i usuwa z niej dwutlenek węgla. To rozwiązanie tymczasowe. ECMO pozwala podtrzymywać organizm, ale nie może zastąpić nowego serca. Chłopiec jest pierwszy na krajowej liście pilnie oczekujących.Transplantologia to szansa na życieLekarze podkreślają, że w przypadku Tymona liczą się dni. Jego rodzice nie proszą o pieniądze. Apelują do wszystkich o wyrażanie zgód na pobieranie narządów, które mogą uratować innym życie. Czekają na telefon i serce, które może dać Tymonowi nowe życie.– Prosimy o nagłaśnianie tej sprawy. Tu nie chodzi o konkretnego dawcę, bo tak to nie działa. Tu chodzi o to, by rozszerzyć świadomość wśród ludzi. I żeby takie sytuacje, w jakiej jest Tymon, się nie powtarzały – mówi Wojciech Pluszkiewicz, tata Tymona.Czytaj także: Jedna decyzja może dać szansę na życie wielu osobom