Zabił go dron. 33-letni Bradley Townsend z Yorkshire jest prawdopodobnie pierwszym obywatelem Wielkiej Brytanii, który zginął, walcząc po stronie Rosji na wojine przeciwko Ukrainie. Mężczyzna dołączył do prorosyjskich sił w Donbasie mimo braku wcześniejszego doświadczenia bojowego. Miał zginąć 10 czerwca w ataku drona FPV w pobliżu miejscowości Łyman w obwodzie donieckim.Wyjechał walczyć dla RosjiTownsend opuścił Wielką Brytanię w kwietniu. Rodzinie miał powiedzieć, że wybiera się do Rumunii, jednak w rzeczywistości dołączył do sił walczących po stronie Rosji. Za udział w rosyjskiej kampanii wojskowej otrzymał rosyjskie obywatelstwo. W mediach społecznościowych przedstawiał się jako „zwykły chłopak z klasy robotniczej z Yorkshire”. Tłumaczył również, że chce odwdzięczyć się za pomoc, jakiej górnicy z Donbasu mieli udzielać brytyjskim górnikom podczas strajków w latach 80.„Rozumiem, że mogę zginąć”Brytyjczyk zdawał sobie sprawę z ryzyka. Przed śmiercią pisał, że prawdopodobnie nie będzie mógł wrócić do ojczyzny.„Nie przyjechałem tutaj z misją samobójczą, ale rozumiem, że mogę zginąć. To była moja decyzja, nikt mnie do niczego nie zmuszał” – przekonywał we wpisach.Znajomi Townsenda twierdzili po jego śmierci, że został „zindoktrynowany” i „poddany praniu mózgu”. Jeden z nich opisywał go jako „normalnego faceta”, którego podatność mieli wykorzystać werbujący go ludzie. Były brytyjski minister bezpieczeństwa Tom Tugendhat nazwał decyzję Townsenda „niewiarygodnie głupią” i „skrajnie nierozważną”. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych udziela wsparcia rodzinie zmarłego mężczyzny.Zobacz też: Skład broni odkryty pod Berlinem. Służył rosyjskiej siatce