Wojna to okazja dla zarobku dla wielu cwaniaków. Granatniki przeciwpancerne można było kupić 11 tys. dolarów, kałasznikowy z zapasem amunicji za 1-2 tys. dolarów, a w swojej ofercie handlarze bronią mieli jeszcze granaty, materiały wybuchowe i drony FPV. Wpadli podczas operacji ukraińskich służb Sprawiedliwość dla bojowników”. Handel bronią, zarówno zdobyczną jak z zasobów armii, jest jedną z plag Ukrainy. Dlatego Państwowe Biuro Śledcze (DBR) oraz Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) przeprowadziły w ostatnim czasie operację specjalną „Sprawiedliwość dla bojowników” wymierzoną w handlarzy nielegalną bronią. W jej ramach przeprowadzono w całym kraju wiele zakupów kontrolowanych i ujawniono liczne magazyny z ogromną ilością sprzętu wojskowego. Na czele jednej z rozbitych grup miał stać dowódca jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy w rejonie Kijowa. Podczas przeszukań zabezpieczono karabiny maszynowe, karabiny szturmowe (AK-74, AKM i M-4), granatniki (RPG-7V, RPG-22 i M72), pistolety, amunicję przeciwpancerną, granaty, materiały wybuchowe, detonatory oraz znaczną ilość nabojów różnego kalibru. Część broni miała zatarte numery seryjne, a sam arsenał nie był zarejestrowany w jednostce wojskowej. Kolejny wojskowy został zatrzymany przez śledczych z SBU i DBR w rejonie Charkowa. Jako że stacjonował w jednostce w pobliżu frontu, sprowadzał z rejonu walk broń, którą gromadził w garażu. Towar sprzedawał przez pośrednika. Jednak wpadł, gdy sam wybrał się do klienta, któremu oferował granatnik przeciwpancerny i amunicję za 11 tys. dolarów. Okazało się, że w garażu zabezpieczono karabiny szturmowe, granatniki, granaty odłamkowe, pociski moździerzowe, drony FPV, a także amunicję różnych kalibrów. Czytaj także: Żołnierz sprzedał na lewo wyrzutnie. Karabinów już nie zdążył