Padła ważna deklaracja. Armenia zrobi kolejny krok w stronę Unii Europejskiej. Premier Nikol Paszynian zapowiedział, że kraj wkrótce złoży formalny wniosek o członkostwo we Wspólnocie, co otworzy drogę do referendum w tej sprawie. Jednocześnie Erywań deklaruje, że nie zamierza w najbliższych latach aktywizować swojej działalności w kierowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Proces zbliżenia Armenii z Unią Europejską rozpoczął się formalnie w marcu 2025 roku, gdy armeński parlament przyjął ustawę rozpoczynającą proces integracji europejskiej. Nikol Paszynian zapowiedział teraz, że wkrótce zostanie uruchomiona procedura składania oficjalnego wniosku o członkostwo.Najpierw mapa drogowa, potem referendumWedług premiera referendum w sprawie wejścia do UE nie powinno odbywać się na początku procesu. Najpierw ma zostać przygotowana szczegółowa mapa drogowa reform, która pozwoli ocenić realne szanse Armenii na członkostwo. Dopiero później, po uzyskaniu przez kraj statusu państwa kandydującego, miałoby dojść do referendum w sprawie dalszej integracji z Unią.Takie podejście jest sprzeczne z oczekiwaniami Moskwy, która nalega, aby Armenia najpierw przeprowadziła referendum.Erywań prowadzi również negocjacje dotyczące liberalizacji ruchu wizowego z UE, która ma zostać sfinalizowana do 2029 roku. W kraju wdrażane są już rozwiązania związane ze zbliżeniem do Wspólnoty, między innymi paszporty biometryczne.Czytaj także: Atak na lotnisko w Lipsku. Trzeci dron i ślady materiału wybuchowegoArmenia odsuwa się od rosyjskich strukturEuropejski kurs Armenii idzie w parze z coraz większym dystansem wobec Rosji. Paszynian podczas posiedzenia parlamentu, na którym omawiano przyjęty 20 sierpnia program rządu na lata 2026-2031 podkreśli, że jego kraj dywersyfikuje partnerstwa i podczas najbliższych pięciu lat nie zamierza wracać do aktywnej współpracy z poradziecką Organizacją Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB).Paszynian przyznał również, że byłby zadowolony, gdyby ODKB sama zdecydowała się wykluczyć Armenię. Pozwoliłoby to – jak ocenił – uniknąć dylematu, czy Erywań powinien samodzielnie wystąpić z organizacji.Konflikt interesów z RosjąZbliżenie Armenii z UE budzi zdecydowany sprzeciw Moskwy. Rosja wskazuje przede wszystkim na możliwą sprzeczność między członkostwem Armenii w Unii Europejskiej a jej udziałem w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG), do której należą również Rosja, Białoruś, Kazachstan i Kirgistan.Pod koniec maja przedstawiciele państw EUG wezwali Armenię do szybkiego przeprowadzenia referendum dotyczącego wyboru między członkostwem w UE a pozostaniem w EUG. Zapowiedzieli także, że podczas grudniowego szczytu przywódców państw organizacji zostanie omówiona kwestia przyszłości Armenii w EUG, a specjalna komisja ma przedstawić możliwe konsekwencje zawieszenia jej członkostwa.Ewentualne opuszczenie EUG może mieć dla Armenii również konsekwencje gospodarcze. Kraj jest silnie powiązany handlowo z Rosją, dlatego zmiana kierunku integracji gospodarczej może zagrozić części dotychczasowej wymiany handlowej.Czytaj także: Poland czy Holland? Polska wciąż ma problem z własną markąMoskwa ostrzega ErywańDo najnowszych deklaracji Paszyniana odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Przypomniał, że droga do członkostwa w UE może być bardzo długa, wskazując jako przykład Turcję oraz inne państwa, które złożyły wnioski wiele lat temu, ale nadal nie zakończyły procesu akcesyjnego.To nie pierwsza krytyczna reakcja rosyjskich władz na europejskie aspiracje Armenii. W maju Rosja odwołała swojego ambasadora z Erywania, a Władimir Putin ostrzegał Armenię, nawiązując do jej dążeń do integracji z UE i wydarzeń na Ukrainie. Rosyjski prezydent argumentował wówczas, że kryzys ukraiński rozpoczął się od prób zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską.Moskwa wielokrotnie ostrzegała również przed politycznymi i gospodarczymi konsekwencjami europejskiego kursu Armenii. Rosja wprowadziła ograniczenia w imporcie części armeńskich produktów spożywczych, alkoholu i wody mineralnej, a także sygnalizowała możliwość ograniczenia preferencyjnych dostaw rosyjskiego gazu, ropy i surowych diamentów.Erywań wybiera ZachódMimo presji ze strony Moskwy armeńskie władze konsekwentnie deklarują zamiar zacieśniania relacji z Unią Europejską. Oficjalny wniosek o członkostwo ma być kolejnym etapem tego procesu. Dla Armenii oznacza to jednak nie tylko perspektywę politycznego zbliżenia z Zachodem, lecz także konieczność zmierzenia się z konsekwencjami gospodarczymi i politycznymi stopniowego odchodzenia od rosyjskich struktur.Droga Armenii do UE może być więc długa i wymagająca, ale deklaracje Paszyniana pokazują, że Erywań zamierza ją rozpocząć, mimo sprzeciwu Moskwy.Czytaj także: Pożary pustoszą Europę. Spłonęło 576 tys. hektarów