Podpalenia, gwałty i porwania. Na Haiti co najmniej 30 osób zginęło w wyniku ataku gangu w miejscowości Kenscoff, położonej w pobliżu stolicy Haiti, Port-au-Prince. Poinformował o tym burmistrz miasta Jean Massillon. Kenscoff to położona na wzgórzu miejscowość górująca nad Port-au-Prince, która w ostatnich latach często padała ofiarą ataków gangów. Organizacje zajmujące się prawami człowieka donosiły o masowych zabójstwach, gwałtach, podpaleniach i porwaniach, co zmusiło tysiące ludzi do ucieczki z domów.CZYTAJ TAKŻE: Tu gangi walczą ze sobą na ulicach. Przeszło trzysta ofiar w kilka dniMiejscowość ta zajmuje strategiczne położenie, górując nad drogami prowadzącymi do Pétion-Ville – dzielnicy, w której mieszczą się liczne ambasady, ekskluzywne hotele oraz tymczasowa siedziba rządu – a także nad trasami łączącymi stolicę z południowymi regionami kraju.Haitańska organizacja broniąca praw człowieka RNDDH szacuje, że w nocnym ataku, który rozpoczął się około godziny 22:30 czasu lokalnego, zginęło od 30 do 40 osób, a od 15 do 20 zostało rannych. Organizacja ostrzegła jednak, że ustalenie pełnego bilansu ofiar jest wciąż trudne.Kancelaria premiera Haiti potępiła ten „potworny atak, zaznaczając, że wszystkie siły bezpieczeństwa postawiono w stan podwyższonej gotowości i skierowano tam posiłki. „Kenscoff nie zostanie pozostawione samym sobie” – stwierdzono w oświadczeniu.ZOBACZ TAKŻE: Gang ponownie zaatakował. Dziesiątki ofiar śmiertelnych