UE stawia na prewencję; problemem są pieniądze. Europa kolejny raz zmaga się z ogromnymi pożarami. W tym roku ogień strawił już setki tysięcy hektarów, a wraz z kolejnymi katastrofami pojawiają się pytania o to, co Unia Europejska może zrobić w tej sprawie i czy robi wystarczająco dużo. Po rekordowym sezonie w 2025 r. Unia Europejska chce mocniej postawić na zapobieganie pożarom. Trzeba jednak pamiętać, że za bezpośrednią walkę z pożarami odpowiadają przede wszystkim państwa członkowskie. Rola Brukseli polega głównie na koordynowaniu pomocy, wspieraniu przygotowań i finansowaniu wspólnych zdolności.Europa znów walczy z ogniemWedług danych Europejskiego Systemu Informacji o Pożarach Lasów (EFFIS) do 17 sierpnia w Europie spłonęło około 576 tys. hektarów. To obszar dwukrotnie większy od Luksemburga. Pożary szczególnie mocno dotknęły Francję, Hiszpanię, Grecję, Portugalię i Chorwację. Belgia zmagała się natomiast z największym pożarem w swojej historii.Choć skala tegorocznych katastrof zwiększa oczekiwania wobec Brukseli, zarządzanie akcjami gaśniczymi pozostaje przede wszystkim zadaniem władz krajowych, regionalnych i lokalnych. Zgodnie z art. 196 Traktatu o funkcjonowaniu UE Unia ma wspierać i uzupełniać działania państw w zakresie zapobiegania katastrofom, przygotowania służb i reagowania na zagrożenia. Nie może jednak narzucić państwom jednego systemu walki z pożarami.Czytaj także: Kolejny bojkot Eurowizji. Holandia rezygnuje z konkursuBruksela wysyła samoloty i strażakówGdy skala katastrofy przekracza możliwości jednego kraju, może on zwrócić się o pomoc za pośrednictwem Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności (UCPM). Wówczas Bruksela koordynuje wysłanie samolotów, śmigłowców, strażaków i sprzętu z innych państw.W tym roku mechanizm był już wielokrotnie uruchamiany. W lipcu Francja otrzymała osiem samolotów gaśniczych i cztery śmigłowce. Do walczącej z ogromnymi pożarami Hiszpanii skierowano sześć samolotów, śmigłowiec oraz 229 strażaków z Portugalii, Serbii i Niemiec. Łącznie tego lata o pomoc w ramach UCPM zwróciło się osiem państw, w tym w połowie sierpnia Belgia i ponownie Hiszpania.UE przygotowała się również do sezonu z wyprzedzeniem. W najbardziej zagrożonych regionach rozmieszczono 777 strażaków z 14 państw, aby w razie potrzeby mogli szybciej wesprzeć miejscowe służby.Jeżeli możliwości państw okażą się niewystarczające, Unia może również wykorzystać rezerwę rescEU. Obejmuje ona m.in. samoloty i śmigłowce gaśnicze, zespoły medyczne, szpitale polowe, generatory oraz zapasy sprzętu i materiałów potrzebnych w sytuacjach kryzysowych.Czytaj także: Kallas zapowiada potężny cios w Rosję. Jesienią nowa lista sankcjiNajwiększe wyzwanie to prewencjaCoraz częściej pytanie dotyczy jednak nie tylko tego, jak szybko ugasić pożar, ale także jak do niego nie dopuścić. Parlament Europejski już podczas prac nad budżetem UE na 2026 r. ostrzegał przed ograniczaniem finansowania rescEU. Europosłowie podkreślali, że inwestycje w zapobieganie i wczesne wykrywanie zagrożeń są skuteczniejsze i tańsze niż późniejsze reagowanie na katastrofę.Ostatecznie Parlament wywalczył dodatkowe 10 mln euro na Unijny Mechanizm Ochrony Ludności i rescEU, zwiększając możliwości reagowania na coraz częstsze katastrofy naturalne.Po rekordowym sezonie pożarowym w 2025 r. Bruksela zaczęła jednak zmieniać podejście szerzej. W marcu Komisja Europejska przedstawiła strategię dotyczącą rosnącego zagrożenia pożarami. Zakłada ona działania na wszystkich etapach – od zapobiegania i przygotowania, przez reagowanie, aż po odbudowę.W praktyce oznacza to m.in. lepsze zarządzanie lasami i krajobrazem, odbudowę ekosystemów bardziej odpornych na suszę i ogień, dokładniejsze mapowanie zagrożeń oraz rozwój systemów wczesnego ostrzegania. Komisja chce także lepiej monitorować, czy państwa członkowskie odpowiednio inwestują w prewencję.Czytaj także: Świat literatury w żałobie. Nie żyje Ignacy KarpowiczPożary to już nie tylko problem południaNajwiększe zagrożenie nadal występuje na południu Europy, szczególnie w basenie Morza Śródziemnego. Zmiana klimatu sprawia jednak, że ryzyko pożarów rośnie także w regionach, które dotychczas rzadziej kojarzono z wielkimi pożarami.Widać to również w Polsce. Do 26 czerwca 2026 r. w polskich lasach wybuchło około 4600 pożarów – o około 1200 więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Lasy Państwowe wskazywały na suszę, wysokie temperatury i rekordowo niskie opady. W wielu miejscach wilgotność ściółki spadła poniżej 10 proc., co oznacza bardzo wysokie zagrożenie pożarowe.Rosnące ryzyko staje się więc kolejnym elementem budowania odporności państw UE, obok bezpieczeństwa militarnego, energetycznego czy ochrony infrastruktury krytycznej. Komisja podkreśla, że żaden region Europy nie może już zakładać, że jest całkowicie bezpieczny.Większa flota i więcej pieniędzyJednocześnie UE chce zwiększyć możliwości reagowania, gdy prewencja zawiedzie. Jednym z najważniejszych projektów jest rozbudowa stałej floty gaśniczej rescEU. Ma ona zostać powiększona o 12 samolotów i pięć śmigłowców. Dzięki temu unijny system będzie mniej zależny od tego, czy w momencie dużego pożaru inne państwa dysponują wolnym sprzętem.Za zmianą podejścia mają pójść również większe środki. W projekcie wieloletnich ram finansowych na lata 2028–2034 Komisja zaproponowała 10,7 mld euro na ochronę ludności i przygotowanie do kryzysów. Pieniądze te nie będą przeznaczone wyłącznie na walkę z pożarami, ale mają służyć szerzej przygotowaniu do różnego rodzaju katastrof.Nie oznacza to jednak końca sporów o finansowanie. Państwa członkowskie opowiadały się w negocjacjach za kwotą 9,1 mld euro. Rada UE popiera wprawdzie wzmocnienie prewencji i przygotowania do pożarów, ale nie ma zgody co do skali wspólnych wydatków.I właśnie tutaj znajduje się jedno z najważniejszych ograniczeń unijnej polityki. Bruksela może przygotowywać strategie, koordynować pomoc i proponować większe środki, ale za ich wdrażanie w dużej mierze odpowiadają państwa członkowskie. W obliczu coraz częstszych i bardziej intensywnych pożarów coraz większe znaczenie będzie miało więc nie tylko to, jak szybko Europa potrafi reagować, ale przede wszystkim to, ile zrobi wcześniej, by ogień w ogóle nie wybuchł.Czytaj także: Bundeswehra pomaga przy „Tarczy Wschód”. „Dobrze widoczne dla Rosji”