Zwarcie skończyło się tragedią. W jednej z aptek we Lwowie doszło do silnej eksplozji oraz pożaru. Zginął 24-letni farmaceuta. Spekulowano czy wybuch nie miał związku np. z produkcją narkotyków na zapleczu apteki. Okazało się jednak, że eksplodowały aerozole i medykamenty zawierające alkohol. Wczesnym rankiem w niedzielę 23 sierpnia, we Lwowie doszło do eksplozji, a potem w części miasta widać było dym unoszący się z okolic Traktu Gliniańskiego. Okazało się, że wybuch miał miejsce w jednej z aptek. „W momencie przybycia na miejsce straży pożarnej i medyków, teren był całkowicie pochłonięty przez pożar. W jednym z pomieszczeń ratownicy znaleźli ciało 24-letniego mężczyzny” – poinformował Główny Wydział Państwowej Służby Ratunkowej Ukrainy w obwodzie lwowskim. Akcja była utrudniona, ze względu na gęsty dym. W ciągu niespełna pół godziny strażacy ugasili pożar. Pojawiły się spekulacje, że w aptece mogło dochodzić do jakichś nielegalnych działań np. produkcji narkotyków. Prawda okazała się bardzo prozaiczna. Deputowany Rady Miasta Lwowa Ihor Zinkewycz poinformował na Telegramie, że doszło do „awarii urządzeń elektrycznych”, co doprowadziło do zapalenia się plakatu reklamowego. Pożar szybko rozprzestrzenił się po aptece, a po chwili „eksplodowały aerozole i leki zawierające alkohol”. Czytaj także: Zamach terrorystyczny w centrum Lwowa. Są zabici i ranni