Miało być Allianz i było. Organizatorzy maratonu w Sydney zaliczyli spektakularną wpadkę, o której zrobiło się głośno na całym świecie. A to za sprawą medalu dla tych, którzy przekroczą linię mety. Na rewersie znalazły się charakterystyczne budynki, obok których przebiega trasa biegu. Tyle tylko, że projektant pomylił stadion w Sydney z Allianz Areną w Monachium w Niemczech. O aferze medalowej donosi portal Euronews, na tydzień przed słynnym maratonem, który ma przyciągnąć do Sydney nawet 40 tys. biegaczy. Każdy z nich, który przebiegnie linię mety zostanie uhonorowany specjalnym krążkiem. „Przyjrzyj się uważnie, a zobaczysz szczegóły trasy” – napisali organizatorzy maratonu na swoim koncie na Instagramie. Na rewersie medalu znajdują się budynki charakterystyczne dla największego miasta Australii. A przynajmniej większość z nich. Bo jeden przyciągnął uwagę tysięcy internautów. Chodzi o stadion Allianz Syndey. Uważani internauci zwrócili uwagę, że na medalu znajduje się charakterystyczna kopuła stadionu Allianz Arena w … Monachium. Nie ten stadion Dlatego niektórzy użytkownicy oznaczyli FC Bayern w poście organizatora maratonu. Ten zresztą zachował się przyzwoicie, gdy zaczęto zeń kpić. „Na rewersie medalu za ukończenie wyścigu pojawiło się trochę za dużo międzynarodowego charakteru, w postaci przedstawienia błędnego stadionu” – powiedział rzecznik Maratonu w Sydney. „To był błąd godny pożałowania, nawet jeśli dał wszystkim temat do rozmowy w ten weekend” – dodał. Oficjalne konto Allianz Arena również odniosło się do zamieszania. „Powodzenia wszystkim uczestnikom! Idźcie po ten medal” – napisali pod postem australijskiego maratonu. Od 2024 roku Maraton w Sydney jest częścią serii Abbott World Marathon Majors jako siódmy bieg. To stawia australijską metropolię obok Berlina, Londynu, Bostonu, Chicago, Nowego Jorku i Tokio. Czytaj także: Robot lepszy od Bolta. Ustanowił nowy rekord świata na 100 metrów