Z ostatniej chwili. Przemysław K. założyciel upadłej giełdy Zondacrypto otrzymał status małego świadka koronnego, jak ustaliła dziennikarka TVP Info Dorota Wysocka-Schnepf. Ma on zeznawać w warszawskiej prokuraturze i składa obszerne wyjaśnienia, które mogą być „problematyczne dla wielu polityków prawicy". Jak ustaliła dziennikarka TVP Info Dorota Wysocka-Schnepf Przemysław K. składa obszerne wyjaśnienia, które mogą być obciążające dla polityków prawicy.Szef Zondacrypto poszedł na współpracę z prokuraturą– Przede wszystkim trzeba wiedzieć o tym, że żeby zostać świadkiem koronnym, trzeba w rozumieniu prawa karnego być winnym popełnienia jakiegoś przestępstwa. A to statuuje nam informacja, z której wynika, że to, co się działo w Zondacrypto i to, co się działo naokoło z pokrzywdzeniem finalnie dla setek, jak nawet nie tysięcy osób, oznacza, że prezes tej spółki, Przemysław K., jest osobą, która mogła popełnić przestępstwo – powiedział na antenie TVP Info mec. Tymoteusz Paprocki.Mecenas Paprocki zaznacza, że jeżeli Przemysław K. otrzyma status świadka koronnego, to oznacza to, że jest to skruszonym przestępcą, który współpracując z prokuraturą, ujawnia informacje, których prokuratura w inny sposób nie byłaby w stanie uzyskać.Ponadto świadek koronny pomaga wyjaśnić wszystkie istotne dla prokuratury fakty, jak również ustalić inne osoby, które również mogą w danej sprawie uzyskać zarzuty.Czytaj także: Afera Zondacrypto. Około 1,5 tys. zawiadomień do prokuratury– Portfel kryptowalutowy to nie rachunek bankowy, na podstawie którego łatwo można ustalić, kto i w jaki sposób i gdzie wypłacał pieniądze – zaznaczył mecenas.Paprocki zakłada, że Przemysław K. bardzo dobrze zabezpieczył wszystkie informacje dotyczące osób, z którymi na co dzień współpracował.– Jeżeli przekaże te informacje, a w zasadzie jest jedyną osobą, która może przekazać prokuraturze informacje co do wykorzystania środków nielegalnych, np. na potrzeby kampanii wyborczej, potrzeby funkcjonowania partii politycznej, funkcjonowania spółek czy funkcjonowania prywatnych pieniędzy, to taka wiedza może być przełomowa dla całego postępowania – wyjaśnił mecenas.– Jeżeli status świadka koronnego został przyznany, to zakładam, że prokuratura oceniła, że bez informacji od prezesa spółki śledczy nie będą w stanie ustalić tych faktów – zaznaczył ekspert.Czytaj także: Tusk: Kariera firmy Zondacrypto zaczęła się za pieniądze rosyjskiej mafiiAfera ZondacryptoZondacrypto była giełdą kryptowalut, czyli platformą internetową, na której można było kupować i sprzedawać waluty cyfrowe, takie jak bitcoin czy ethereum. Działała podobnie jak tradycyjny kantor lub dom maklerski, tyle że zamiast euro albo dolarów handluje się tu cyfrowymi aktywami. Użytkownicy wpłacają pieniądze na swoje konta, a platforma umożliwia im wymianę walut i przechowywanie środków.Firma została założona w 2014 roku pod nazwą BitBay. Była jedną z pierwszych tego typu platform w Polsce. Na początku kwietnia portale money.pl oraz Wirtualna Polska ujawniły treść analizy przeprowadzonej przez firmę Recoveris, specjalizującej się na temat kryptowalut. Wynika z niej, że średni miesięczny stan rezerw bitcoinów na gorących portfelach (w skrócie: „sejfach” połączonych z internetem) Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 roku – to spadek o 99,7 procent. Kasa giełdy była zatem praktycznie pusta.Do tego już w 2025 roku w Estonii, gdzie firma była zarejestrowana do 29 czerwca, na stronie administracji skarbowej pojawiły się informacje o zaległościach podatkowych wynoszących ponad 105 tysięcy euro.Jednocześnie użytkownicy od miesięcy skarżyli się na problemy. Na forach i kanałach na Telegramie pojawiały się relacje o wielotygodniowych blokadach środków, odmowach wypłat lub wypłatach realizowanych w ratach. Osoby, które publicznie wyrażały obawy w kanałach komunikacyjnych Zondacrypto, były blokowane.17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media.Przemysław K. i zaginięcie Sylwestra SuszkaPrezes Przemysław K. w kwietniu opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że Zondacrypto to „stabilny, w pełni wypłacalny i bezpiecznym podmiot”, a analiza Recoveris jest „błędna, nieprawdziwa i krzywdząca”.Problem w tym, że dalsza część jego tłumaczenia klientów raczej nie uspokoiła. Prezes przekazał, że Zondacrypto ma portfel bitcoinów o wartości ponad 300 milionów dolarów. Tyle że nie ma dostępu do tych pieniędzy. Klucze do portfela są bowiem w rękach Sylwestra Suszka – założyciela BitBay, czyli firmy przekształconej później w Zondacrypto.Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, gdyż z Suszkiem od 2022 roku nie ma kontaktu. Przedsiębiorca zniknął po jednym ze spotkań biznesowych. Nie wiadomo nawet, czy żyje. Jego rodzina twierdzi, że został zamordowany. Wiele osób z branży uważa jednak, że uciekł za granicę.Czytaj także: Kral to tylko figurant? Prawdziwym prezesem Zondacrypto miał być Marian W.