„Rozmowy (nie)wygodne”. Jej strategią życiową jest łagodność. Lubi rozmawiać z ludźmi. Tęskni za dyskusjami w teatrze, kiedy nikt się nie spieszył i nie obrażał. Nigdy nie wyszła za mąż, choć „pannie z dzieckiem” w czasach PRL-u bywało ciężko, gdy pojawiała się w rodzinnych stronach. O łagodności i odwadze bycia sobą, aktorka Elżbieta Jarosik opowiada Mariuszowi Szczygłowi. Gościnią Mariusza Szczygła w „Rozmowach (nie)wygodnych” będzie aktorka Elżbieta Jarosik – premiera rozmowy w niedzielę o 21:15 w TVP Info. Rozmówczyni z uśmiechem wspomina swoją rolę w „Weselu” Smarzowskiego.Gospodyni od bigosu w „Weselu”– To było tak cudowne! Aż trudno po prostu nie pamiętać – tak Elżbieta Jarosik opowiada o swoim epizodzie w „Weselu”. Dodaje, że to kultowy film ze wspaniałą obsadą aktorską i świetnym reżyserem. – Jak on to wszystko umiał posklejać – każdy był ważny, nawet najmniejszy epizodzik – wspomina pracę na planie z Wojciechem Smarzowskim.– Miałam epizodyczną rolę gospodyni. Zbierałam bigos i paliłam papierosy Klubowe, których tak dużo wypaliłam, że prawie od nich zemdlałam – wspomina aktorka.Teatr to nie tylko odgrywanie roliElżbieta Jarocka wyznaje, że w pracy w teatrze brakuje jej naturalnych interakcji z innymi ludźmi. – Brakuje mi rozmów w teatrze. Współcześnie wszyscy gdzieś się spieszą, nie ma miejsca na dyskusję i nie można nikomu zwrócić uwagi – nawet jak człowiek ma dobre intencje – wyjaśnia.– Przecież my gramy na swoich uczuciach. Jak można się nie dotykać, grając – to jaki to ma być teatr? Nie wiem, sztucznej inteligencji – dodaje.Czytaj również: Życie poświęcone aktorstwu. „Nie byłam kochana przez reżyserów”