Nie ma miejsca dla zdrajców ojczyzny. Ich kraj jest w stanie wojny… giną żołnierze i cywile, a oni pragną śmierci swojego kraju. Nie ma przebaczenia dla takich łajdaków i nie może go być – grzmiał Dmitrij Miedwiediew wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i przewodniczący Jednej Rosji, podczas zjazdu partii rządzącej. Emigrantów i przeciwników wojny w Ukrainie nazwał „renegatami” i „karaluchami”. Podczas sobotniego zjazdu Jednej Rosji Dmitrij Miedwiediew odniósł się do tych krajan, którzy wyjechali z ojczyzny, są przeciwni wojnie z Ukrainą lub nawet życzą Moskwie porażki w tym konflikcie. Jego zdaniem, tacy ludzie nie powinni oczekiwać, że kiedykolwiek wrócą do Rosji. „Choć może się to wydawać nieludzkie, tacy zdrajcy nie mają prawa powrotu do ojczyzny i nie powinni go mieć. Żadna skrucha nie pomoże” – powiedział Miedwiediew, cytowany przez agencję Interfax.„Renegaci” Opozycyjny portal Moscow Times zwraca uwagę, że chwilę później polityk nazwał tych, którzy wyjechali, „renegatami”, porównując ich do „karaluchów”, które „rozproszyły się po cichych zakątkach i tam wegetują na wygnaniu, skazane na melancholię i utratę wygodnego życia”, jednocześnie „żałośnie szczekając na nasz kraj”. „Ich kraj jest w stanie wojny… giną żołnierze i cywile, a oni pragną śmierci swojego kraju. Nie ma przebaczenia dla takich łajdaków i nie może go być” – podkreślił Miedwiediew. Ubolewał, że świat „podejmuje obecnie wiele prób udawania, że po prostu nie istniejemy, że Rosja jest nieporozumieniem, które musi zniknąć”. Ustawa Moscow Times przypomniał, że na początku sierpnia Władimir Putin podpisał ustawę drastycznie ograniczającą prawa Rosjan skazanych zaocznie za przestępstwa polityczne. Nie mogą oni korzystać z bankowości elektronicznej, obracać nieruchomościami, a ich środki finansowe i majątek podlegają zamrożeniu. Rosyjskie konsulaty na całym świecie nie będą już wydawać takim osobom paszportów ani innych dokumentów. Z kolei w czerwcu Putin podpisał ustawę zezwalającą na konfiskatę mienia należącego do Rosjan za granicą za „przestępstwa administracyjne przeciwko interesom Federacji Rosyjskiej”, takie jak „dyskredytacja” armii czy żądanie sankcji. Czytaj także: Absurdalny pomysł Miedwiediewa. Chce odebrać Polsce Belweder