Interweniowała policja. Do awantury doszło w sobotę na drodze do Morskiego Oka. Podczas kolejnego protestu przeciwko konnemu transportowi doszło do przepychanek, interweniowała policja. Funkcjonariusze usunęli z drogi część protestujących. Protest pod hasłem „Nie jeżdżę fasiągiem – dla koni z Morskiego Oka” na trasie z Polany Włosienica do Morskiego Oka został zorganizowany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz ruch społeczny Dla Zwierząt. Organizacje prozwierzęce domagają się całkowitego odejścia od koni z trasy do Morskiego Oka. Proponują zastąpienie ich pojazdami elektrycznymi.Zaprzęgi nie przerwały pracyProtestujący chcieli, by droga w sobotę była zamknięta, jednak starosta tatrzański nie wyraził na to zgody. Zaprzęgi normalnie woziły turystów, a policja pilnowała, by protest nie zablokował przejazdu.Przeczytaj także: Co dalej z transportem turystów nad Morskie Oko?Według Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami są legalne przy zachowaniu przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Przeciwko likwidacji transportu konnego opowiadają się m.in. naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.Od 1 września, w ramach pilotażu nowej organizacji transportu wypracowanej przez TPN, samorząd, fiakrów i Ministerstwo Klimatu i Środowiska, trasa przewozów konnych ma zostać skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Równolegle na trasie funkcjonuje transport elektryczny.