Na czele listy książę Harry i Elton John. Zwykle, kiedy celebryci pozywają na Zachodzie tabloid za naruszanie prywatności, to ten musi płacić wysokie odszkodowania. Tym razem jest jednak na odwrót. To brytyjskie elity z księciem Harrym i Eltonem Johnem na czele muszą wyłożyć fortunę, bo przegrały z wydawcą „Daily Mail”. Na początek ma to być... 9,5 mln funtów (blisko 50 mln złotych). Początek sprawy był standardowy. Książę Harry, Elton John ze swoim partnerem, aktorki – Elizabeth Hurley i Sadie Frost, były polityk Simon Hughes oraz działaczka społeczna Doreen Lawrence pozwali wydawcę „Daily Mail” o naruszenie swoich dóbr osobistych, domagając się wysokich odszkodowań.Odszkodowanie ma trafić na konto ANL do 28 sierpniaChodziło o bezprawne – ich zdaniem – gromadzenie przez brytyjski tabloid informacji na potrzeby artykułów opublikowanych w latach 1997–2015. Sędzia Sądu Najwyższego Matthew Nicklin przyznał, że niektóre argumenty oskarżenia miały sens, ale generalnie zarzuty były bezpodstawne.W związku z tym sąd uznał, że celebryci będą musięli zwrócić wydawcy „Daily Mail” – Associated Newspapers Limited (ANL) – koszty związane z obsługą prawną procesu. Są to sumy liczone w dziesiątkach milionów funtów. Na dodatek rekompensata ma wpłynąć na konto pozwanego błyskawicznie – do godziny 16.00 dnia 28 sierpnia. Czytaj także: Skandal z udziałem brytyjskiego premiera. Zwrócił tysiące funtówZłe wiadomości dla księcia Harry'ego, Eltona Johna i pozostałych są też takie, że ustalona przez sąd suma – 9,5 miliona funtów (blisko 50 mln złotych), to „kwota wstępna”. Co więcej, orzeczenie nie wymaga od wydawcy udowodnienia, że jego roszczenie o zwrot kosztów jest uzasadnione. Zamiast tego, jeśli „przegrani” uważają, że roszczenie nie jest uzasadnione, to na nich ciąży obowiązek przedstawienia argumentów.Wydawca „Daily Mail” domaga się 34,5 mln funtówSąd uznał, że ANL nie może domagać się zwrotu kwoty wziętej z sufitu, ale jednocześnie też nie określił górnej granicy roszczenia. W lipcu wydawca „Daily Mail” wycenił swoje koszty prawne na... 34,5 miliona funtów (ok. 175 mln złotych), co sąd uznał jako „wyjątkowo wysokie”.Skarżący ANL zarzucali tabloidowi, że za pomocą detektywów, w nielegalny sposób (m.in. poprzez włamania na pocztę głosową i podsłuchiwanie rozmów telefonicznych) wchodził on w posiadanie poufnych szczegółów z ich życia. Sędzia Nicklin odrzucił te oskarżenia na rozprawie już w lipcu.Czytaj także – Bez ochrony i bez wsparcia. Książę Harry: Nie chcę już walczyć z rodziną„Sąd odrzucił argument, że skoro informacja ma charakter prywatny, a Associated Newspapers Limited nie potrafi jasno wyjaśnić, skąd pochodzi, to znaczy, że dany artykuł musiał pochodzić z nielegalnego źródła” – napisał Matthew Nicklin w streszczeniu uzasadnienia, które cytuje CNN.Celebryci mogą do października złożyć apelację od wyroku Sądu Najwyższego.