Spadł z 500 metrów. 67-letni mieszkaniec Poznania wynajął na lotnisku w Lesznie jeden z szybowców. Po krótkim locie wpadł w korkociąg i z wysokości 500 metrów runął na ziemię. Zginął na miejscu. Do tragedii doszło w piątek 21 sierpnia około godz. 16:00. Wiadomo, że 67-letni Poznaniak wypożyczył z aeroklubu w Lesznie jeden szybowców i przez jakiś czas nim latał. W pewnym momencie statek powietrzny runął na ziemię obok lotniska. – Z relacji świadków wynika, że gdy szybowiec znajdował się na wysokości 500 metrów wpadł w korkociąg. Nie wiemy czy sam chciał zrobić tę figurę akrobacyjną czy był on niezamierzony. W każdym razie uderzył o ziemię, a 67-letni pilot zginął na miejscu – powiedziała portalowi TVP.Info asp. szt. Anna Stelmaszczyk z Komendy Miejskiej Policji w Lesznie. Wiadomo, że 67-latek był doświadczonym pilotem i członkiem Aeroklubu Leszczyńskiego. Wiele wskazuje na to, że szybowiec wpadł w niekontrolowany korkociąg po tzw. przeciągnięciu. Przyczyny wypadku wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Czytaj także: Katastrofa polskiego szybowca Smyk. Pilot zginął na miejscu