Prof. Paweł Rowiński wyjaśnia. Ryzyka powodziowego nie da się całkowicie wyeliminować, można jednak znacznie ograniczyć jego skutki. Prof. Paweł Rowiński, hydrolog i hydrodynamik z PAN, zwraca uwagę, że szczególnie narażone na powodzie są obszary górskie, takie jak Dolny Śląsk, Opolszczyzna czy Kotlina Kłodzka. Wynika to przede wszystkim z ukształtowania terenu i dużej dynamiki górskich rzek oraz potoków. „Tereny górskie mają taką dynamikę potoków i rzek, że znacznie trudniej je chronić. Potrzebna jest tam dużo większa infrastruktura” – wyjaśnia prof. Rowiński.Problem pogłębia również sposób zagospodarowania przestrzeni, ponieważ wiele miejscowości i domów powstało na terenach naturalnie zagrożonych zalaniem.Dodatkowym czynnikiem są coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe związane ze zmianami klimatu. Cieplejsze Morze Śródziemne sprzyja powstawaniu układów atmosferycznych, które mogą przynosić bardzo intensywne opady w różnych częściach Europy.Mylące określenie Profesor zwraca uwagę, że określenie „powódź stuletnia” może być mylące. Nie oznacza bowiem, że kolejna powódź tego typu pojawi się dopiero za sto lat. To pojęcie statystyczne, które opisuje prawdopodobieństwo wystąpienia określonego zdarzenia.„To jest nomenklatura hydrologiczna, której nie lubię, bo przynosi język rachunku prawdopodobieństwa, a przede wszystkim może uśpić czujność” – mówi prof. Rowiński. Jak podkreśla, „skoro nazwaliśmy coś powodzią stuletnią, to można pomyśleć: wystąpiła teraz, więc następna powinna być za 100 lat. Oczywiście tak to nie działa”.Problem jest jeszcze większy w związku ze zmianami klimatu. Dawne wyliczenia dotyczące prawdopodobieństwa wystąpienia ekstremalnych zjawisk mogą przestawać odpowiadać obecnym warunkom. „To, co kiedyś uznawano za powódź stuletnią czy tysiącletnią, dzisiaj już niekoniecznie nią jest, między innymi ze względu na zmiany klimatyczne” – zaznacza profesor.Zmienia się również sezonowość powodzi. W ostatnich latach szczególnie niebezpieczne są powodzie występujące latem, od czerwca do sierpnia, a także powodzie błyskawiczne.Infrastruktura nie zapewni bezpieczeństwa Sama infrastruktura nie wystarczy jednak do zapewnienia bezpieczeństwa. Potrzebne są również dokładne modele hydrologiczne, monitoring, sprawne systemy ostrzegania, właściwe procedury oraz odpowiednie zarządzanie zbiornikami przeciwpowodziowymi. Prof. Rowiński zaznacza, że bardzo ważna jest także edukacja społeczeństwa. Jego zdaniem nawet najlepsza prognoza nie ochroni ludzi, jeśli nie będą oni wiedzieli, jak interpretować komunikaty i jak zachować się w sytuacji zagrożenia. „Jeszcze kilkadziesiąt lat temu powodzie błyskawiczne, czyli flash floods, praktycznie nie występowały w Polsce. Ale sytuacja się zmieniła i żeby wystąpiła taka powódź, wcale nie musimy mieć w danej miejscowości rzeki” – podkreśla prof. Rowiński.Istotnym problemem pozostaje również zabudowa terenów zalewowych. W miejscach, w których powodzie regularnie niszczą domy i infrastrukturę, ich ponowna odbudowa może prowadzić do powtarzania tych samych strat. „Odbudowywanie po raz drugi czy trzeci w tym samym miejscu, gdzie wiadomo, że powódź znowu wróci, nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem” – ocenia profesor.Susza jest powiązana z powodzią Problem powodzi jest ściśle związany z problemem suszy. W Polsce coraz częściej występują długie okresy bez opadów, po których pojawiają się krótkie, bardzo intensywne deszcze. W cieplejszej atmosferze może gromadzić się więcej pary wodnej, co sprzyja gwałtownym opadom. W rezultacie po okresie suszy może w krótkim czasie dojść do powodzi. Dlatego działania przeciwpowodziowe i przeciwdziałanie suszy powinny być prowadzone wspólnie. Zatrzymywanie wody w krajobrazie może jednocześnie zmniejszać skutki nadmiernych opadów i zapewniać zasoby podczas okresów bezdeszczowych.„Jednym z naszych poważnych problemów jest to, że jako społeczeństwo nie umiemy czytać i właściwie interpretować komunikatów” – podkreśla profesor. Dlatego niezwykle ważna jest edukacja dotycząca zachowania w sytuacjach zagrożenia.Prof. Rowiński podkreśla, że woda powinna być traktowana jako jeden z podstawowych elementów bezpieczeństwa państwa. Zwraca uwagę, że gospodarka wodna nie może być postrzegana wyłącznie jako zadanie jednego resortu czy sektora, ponieważ kwestie związane z wodą dotyczą rolnictwa, gospodarki, środowiska, infrastruktury, energetyki oraz bezpieczeństwa społecznego. Wskazuje również na potrzebę skoordynowanych działań zarówno w zakresie ochrony przeciwpowodziowej, jak i przeciwdziałania suszy.W jego ocenie Polska nie jest w stanie całkowicie wyeliminować ryzyka powodzi, szczególnie w związku ze zmianami klimatu, ale może znacząco zwiększyć swoją odporność. Kluczowe są w tym kontekście retencja, odpowiedzialne planowanie przestrzenne, ochrona naturalnych terenów zalewowych, odpowiednia infrastruktura, sprawne systemy ostrzegania oraz edukacja mieszkańców.Prof. Rowiński podsumowuje, że „nie ma takiej możliwości, żeby jednym ruchem zlikwidować zagrożenia. Można natomiast bardzo dużo zrobić, żeby je ograniczyć”.Czytaj także: Węże zaatakowały powodzian. Setki zwierząt na wolności