23 sierpnia 1939 roku. 23 sierpnia 1939 roku w białoruskim programie nauczania historii nie występuje jako osobno wymagany element wiedzy. W rosyjskim programie uczeń pozna pakt Ribbentrop-Mołotow, ale tajny protokół pojawi się dopiero na poziomie pogłębionym. W Polsce wyjaśnia się jego genezę i postanowienia. Ta sama data – różne opowieści. Jedna data?Dziś w polskiej szkole 23 sierpnia 1939 roku jest jednym z kluczowych punktów opowieści o wybuchu II wojny światowej, łączonym z podziałem Europy Środkowo-Wschodniej, losem Polski, a także – w polskiej pamięci – często określanym mianem „IV rozbioru Polski”. W rosyjskiej szkole pakt jest przedstawiany jako decyzja wymuszona sytuacją międzynarodową i racjonalna z punktu widzenia interesów ZSRR. W białoruskiej – ciężar opowieści przesuwa się na 17 września: dzień wkroczenia Armii Czerwonej i „zjednoczenia” Zachodniej Białorusi – jak w sowieckiej i białoruskiej narracji określano wschodnie ziemie II RP – z Białoruską Socjalistyczną Republiką Radziecką (BSRR).Pakt nie znika więc z analizowanych narracji. Zmienia się za to jego miejsce w opowieści. Jak się okazuje, można pozostawić datę w podręczniku, a jednocześnie sprawić, że uczeń zapamięta z niej coś zupełnie innego. Pokazać tajny protokół, ale nie wymagać od większości uczniów, żeby się nim zajmowali, albo opisać 17 września jako następstwo wcześniejszych wydarzeń, a następnie uczynić z niego „akt historycznej sprawiedliwości”. Ta sama historia pozostaje w książce. Zmienia się jej hierarchia.Różnicę między tymi narracjami najlepiej widać w dokumentach określających, czego uczeń ma się nauczyć. Wskazano tam, jakie wydarzenia ma znać, jakie związki między nimi rozumieć i jakie operacje wykonać na tej wiedzy. W rozporządzeniach kryją się pod tym pozornie neutralne czasowniki: „znać”, „wyjaśnić”, „scharakteryzować”, „porównać”. Różnica między nimi może być ogromna: jedno polecenie wymaga zapamiętania, inne przyjęcia określonego związku przyczynowego, jeszcze inne – samodzielnego porównania kilku interpretacji.Skąd to wiemy? Przeanalizowaliśmy obowiązujące dokumenty programowe dotyczące nauczania historii w Polsce, Rosji i na Białorusi, wybrane podręczniki oraz – jako materiał uzupełniający – przykładowe lekcje i zadania. Dodajmy, nie jest to porównanie kompletne, lecz analiza obowiązujących dokumentów programowych i wybranych, ale aktualnie dopuszczonych książek oraz zawartych w nich zadań. Pojawi się też Ukraina – tu skorzystaliśmy z konsultacji z prof. Ihorem Szczupakiem, autorem rekomendowanego przez ukraińskie ministerstwo podręcznika do historii powszechnej. Przybliżył on nam sposób realizacji programowych wymagań w praktyce szkolnej na Ukrainie. Trzy państwa są głównymi przypadkami analizy, a Ukraina pełni funkcję dodatkowego punktu odniesienia.Czytaj też: „Ciało rocznego brata wyglądało jak szkielecik”. Tragiczne wspomnienia z zsyłki na SybirProgramy – BiałoruśPrzyjrzyjmy się temu mechanizmowi dokładniej. 23 sierpnia 1939 roku nie występuje w białoruskim programie jako osobno wymagany element wiedzy. Ciężar opowieści przesuwa się kilka tygodni później na 17 września.Tamtejszy program nauczania historii, obowiązujący od roku szkolnego 2025/2026, jest skonstruowany w sposób, który nie pozostawia wątpliwości, czym ma być edukacja. Cele lekcji historii nie ograniczają się do przekazania wiedzy. Program mówi o „propagandzie osiągnięć Republiki Białoruś” (tak jest w tekście), patriotycznym wychowaniu, gotowości do obrony interesów państwa, jego ustroju i integralności terytorialnej. Nie jest to przypis, lecz jego centralny element dokumentu: „Realizacja w procesie edukacyjnym potencjału wychowawczego przedmiotów szkolnych powinna być ukierunkowana na rozwiązanie głównych zadań pracy ideologicznej”. Bo edukacja – jak czytamy w instrukcyjno-metodycznym piśmie Ministerstwa Edukacji z 2026 roku – jest „jednym z priorytetowych obszarów, w których praca ideologiczna znajduje się pod szczególną kontrolą państwa”.Jak przekłada się to na obraz wydarzeń z 1939 roku? W programie dla IX klasy, czyli ostatniej klasy obowiązkowego kształcenia tzw. bazowego, w postanowieniu Ministerstwa Edukacji Republiki Białorusi z 19 sierpnia 2024 r., nr 105, znajdujemy: „Rozpoczęcie kampanii Armii Czerwonej w Zachodniej Białorusi, 17 września jako święto państwowe Republiki Białorusi – Dzień Jedności Narodowej, włączenie Zachodniej Białorusi w skład ZSRR i jej zjednoczenie z BSRR”. Nie ma tu 23 sierpnia jako osobnej wymaganej kompetencji. Jest za to 17 września. Uczeń ma znać tę datę jako święto państwowe i na podstawie analizy tekstu wyjaśniać związki przyczynowo-skutkowe między wybuchem II wojny światowej a zjednoczeniem Zachodniej Białorusi z BSRR. W programie dla XI klasy, na poziomie podstawowym, wymagania są jeszcze precyzyjniejsze: uczeń ma ustalać i wyjaśniać związki przyczynowo-skutkowe dotyczące zjednoczenia Zachodniej Białorusi z BSRR.Pakt Ribbentrop-Mołotow nie jest tym wydarzeniem, wokół którego program każe uczniowi budować zasadniczy ciąg logiczny. To subtelniejszy mechanizm niż zwykłe usunięcie daty.A co na to Moskwa? I co Polska?W rosyjskim programie dzieje się coś innego. Autorzy nadrzędnych dokumentów kształtujących tam proces nauczania historii nie przesuwają punktu ciężkości na inną datę. Po prostu zawężają zakres informacji, które każdy uczeń musi przyswoić. W federalnym programie roboczym nauczania historii na poziomie podstawowym, dla klas 10-11 (w rosyjskim systemie szkolnym odpowiadających polskiej szkole średniej), pojawia się zapis: „Radziecko-niemiecki traktat o nieagresji i jego konsekwencje”. Uczeń ma znać przyczyny zawarcia traktatu o nieagresji między ZSRR a Niemcami w sierpniu 1939 roku oraz charakteryzować jego główne postanowienia. Na poziomie podstawowym nie ma jednak wzmianki o tajnym protokole. To tak, jak opowiadać o koniu trojańskim, ale nie wymagać od ucznia wiedzy, że w środku siedzieli Grecy.Na poziomie pogłębionym sytuacja się zmienia. Program wymaga, by uczeń umiał opowiadać o okolicznościach podpisania, zarówno głównych postanowień radziecko-niemieckiego paktu o nieagresji, jak i dołączonego do niego tajnego protokołu. Pojawia się też wymóg porównywania ocen radziecko-niemieckich traktatów z 1939 roku przedstawianych w literaturze naukowej oraz wyrażania i uzasadniania własnego zdania o znaczeniu i konsekwencjach podpisania tych dokumentów. Tajny protokół nie został więc wygumkowany z rosyjskiej edukacji całkowicie. Nie ma go jednak w obowiązkowym minimum. Państwo nie musi zakazywać wiedzy, żeby ograniczyć jej zasięg. Wystarczy, że przeniesie ją z domeny informacji obowiązkowych do przestrzeni wiedzy dla zainteresowanych.W Polsce podobnej luki nie ma. Nasza podstawa programowa wymaga, aby uczeń „wyjaśniał genezę paktu Ribbentrop-Mołotow i przedstawiał jego postanowienia”. Wcześniej wymagania mówią o „wpływie polityki hitlerowskich Niemiec oraz Związku Sowieckiego na rozbijanie systemu wersalskiego” oraz o przyczynach wybuchu II wojny światowej. Tu pakt jest częścią opowieści o tym, jak oba państwa przygotowały warunki do wojny i potajemnie dzieliły Europę.23 sierpnia w podręcznikuJeśli program określa ramy, podręcznik wypełnia je narracją. Innymi słowy, program mówi, czego uczeń ma się nauczyć, a podręcznik pokazuje, jak to rozumieć, zapamiętać i wykorzystywać. To tutaj abstrakcyjne wymagania programowe zamieniają się w opowieść: są bohaterowie, mapy, daty, określenia, kolejność wydarzeń.W białoruskim podręczniku z 2025 roku, inaczej niż w podstawie programowej, pakt nie został przemilczany. Przeciwnie: 23 sierpnia 1939 roku jest opisany konkretnie. Autorzy „Historii Białorusi w kontekście historii powszechnej. Podręcznika dla 11 klasy, części 2” piszą: „23 sierpnia 1939 r. minister spraw zagranicznych Niemiec Joachim von Ribbentrop i ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRR Mołotow podpisali w Moskwie Układ o nieagresji między ZSRR a Niemcami oraz tajny protokół do niego”. Podręcznik informuje więc o niejawnym załączniku i rozgraniczeniu „stref interesów państwowych” między Niemcami a ZSRR. A jednak kilka stron dalej, w tej samej konstrukcji narracyjnej, pojawia się zdanie znacznie mocniejsze: „Dla Białorusi i jej narodu zjednoczenie to akt historycznej sprawiedliwości, jedno z najważniejszych wydarzeń XX wieku”. Następnie podręcznik wyjaśnia, że 17 września 1939 roku stał się symbolem przywrócenia „historycznej sprawiedliwości” wobec narodu białoruskiego i przypomina, że od 2021 roku jest to państwowy Dzień Jedności Narodowej.Tutaj widać różnicę między obecnością informacji a jej funkcją w procesie edukacji lub – jak w tym przypadku – kształtowania historycznej tożsamości młodych Białorusinów. 23 sierpnia jest więc faktem. 17 września też, ale jest również świętem, symbolem i – w oficjalnej narracji – aktem historycznej sprawiedliwości. Jak to rozumieć? Z pomocą przychodzi pracownica Narodowego Instytutu Edukacji Białorusi Elena Sokołowa, która w artykule opublikowanym w 2019 roku w czasopiśmie Komunistycznej Partii Białorusi przytacza słowa prezydenta Aleksandra Łukaszenki: „Gdyby nie było 17 września 1939 roku, nie byłoby naszego kraju. Dziękuję Stalinowi. Trzeba mu za to postawić pomnik”. W tym ujęciu 17 września jest więc wydarzeniem warunkującym samo istnienie dzisiejszego państwa. I dopiero wtedy można zobaczyć, co dzieje się z 23 sierpnia. Nikt go nie skreślił. Wystarczyło tylko sprawić, by w podręczniku nie został opisany jako wydarzenie węzłowe, brzemienne w konsekwencje.Rosyjski podręcznik na to…W analizowanym przez nas rosyjskim podręczniku do historii do klasy 10 również jest 23 sierpnia. W książce Miedinskiego i Torkunowa („Historia Rosji. 1914-1945. 10 klasa. Poziom podstawowy. Wydanie 3, zaktualizowane”, Moskwa 2024) – jednym z federalnie dopuszczonych podręczników – pakt jest przedstawiany jako sukces dyplomatyczny. Autorzy piszą: „W tych warunkach [czyli po fiasku negocjacji z innymi państwami w Europie, bo rzekomo z wyjątkiem Moskwy nikt nie chciał ratować pokoju na kontynencie – przyp. aut.] Stalin przyjął propozycję z Berlina o zawarciu traktatu o nieagresji: został on podpisany 23 sierpnia 1939 r.”. Jest także przywołany utajniony załącznik: „Do traktatu dołączono tajny protokół o rozgraniczeniu sfer interesów obu krajów: do sowieckiej sfery zaliczono Finlandię, Estonię, Łotwę, ziemie Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy (znajdujące się pod panowaniem Polski od 1921 r.), a także Besarabię (okupowaną przez Rumunię w 1918 r.). Były to terytoria, które Rosja utraciła po I wojnie światowej”.W podręczniku podkreślono, że ZSRR został „zmuszony” do zawarcia paktu, ponieważ negocjacje z Wielką Brytanią i Francją zakończyły się niepowodzeniem. Dalej jednak natrafiamy na frazę, która brzmi szczególnie osobliwie, by nie powiedzieć groteskowo: „Traktat pozwolił ZSRR odroczyć atak Niemiec o prawie dwa lata. W tym czasie Armia Czerwona intensywnie przygotowywała się do obrony, do wojsk trafiało nowe uzbrojenie. Granice sowieckie zostały przesunięte o setki kilometrów na zachód, w relatywnym bezpieczeństwie znalazły się takie ośrodki gospodarcze i polityczne kraju, jak Kijów, Mińsk, Odessa. Pod ochronę Armii Czerwonej trafiła ludność ukraińska, białoruska i żydowska mieszkająca na Zachodniej Ukrainie i w Zachodniej Białorusi”.Czytaj też: Złamali pakt o nieagresji, inny zrealizowaliUczeń powinien…Program określa, czego uczyć. Podręcznik pokazuje, jak o tym opowiedzieć. Ale dopiero zadanie, które dostaje uczeń, pokazuje, czego w praktyce wymaga się od ucznia. Można zatem przeczytać o tym samym wydarzeniu i dostać zupełnie inne zadanie: zapamiętaj datę, wyjaśnij przyczyny, oceń skutki, uzasadnij decyzję albo zinterpretuj obraz czy film. Informacja może pozostać ta sama, ale zmienia się rola ucznia wobec informacji.Na Białorusi uczeń dostaje zadanie: „Scharakteryzuj główne kierunki przemian społeczno-gospodarczych na terytorium Zachodniej Białorusi po zjednoczeniu z BSRR. Oceń je. W czyim interesie zostały przeprowadzone?”. To pozornie otwarte pytanie. Uczeń ma przecież „ocenić”. Ale ocena zawsze zależy od materiału, który otrzymuje. W podręczniku pojawiają się dane statystyczne, które mają uzasadnić pozytywny charakter zmian. W 1938 roku na wschodnich ziemiach II Rzeczpospolitej, nazywanych tu „zachodnią Białorusią” miało być około 80 szpitali i 1000 lekarzy, a pod koniec 1940 roku – 243 szpitale i domy dla matek, 207 poliklinik i ambulatoriów oraz 1755 lekarzy i 5585 pracowników ochrony zdrowia średniego szczebla. Do końca 1940 roku bezrobocie miało zostać praktycznie zlikwidowane. Ponad milion hektarów ziemi rozdano chłopom. Uczeń nie dostaje natomiast w ramach tego samego zadania analogicznego zestawu danych o represjach, deportacjach i ofiarach. W tym zadaniu nie ma zatem porównania: rzekoma modernizacja a przemoc, reforma a represje, poprawa położenia części ludności versus pozbawienie praw i deportacje innych. To bardzo ważne, bo polecenie „oceń” samo w sobie brzmi niewinnie, wręcz obiektywnie. Jeśli na stole położymy liczby dotyczące szpitali, lekarzy, ziemi i bezrobocia, nawet jeśli są prawdziwe, a nie położymy obok nich liczb dotyczących deportowanych i represjonowanych oraz – co nie mniej ważne – tego, jak zmiany te rozkładały się na różne grupy społeczne (część ludności, zwłaszcza uboższa, mogła korzystać z rozszerzenia dostępu do ochrony zdrowia, edukacji czy ziemi, podczas gdy właściciele ziemscy, zamożniejsi chłopi i inne grupy uznane przez władze za wrogie klasowo doświadczały krzywd), to w ten sposób można ukierunkować ocenę ucznia, nawet bez formułowania jej wprost. Wystarczy powiedzieć mu, co ma wziąć pod uwagę. I tutaj szkolna narracja robi się najbardziej skuteczna i niebezpieczna zarazem. Bo nauczyciel nie musi mówić: „to było dobre”. Wystarczy, że tak dobierze materiał, aby uczeń, odpowiadając samodzielnie, poruszał się niemal wyłącznie po torach wyznaczonych wcześniej przez podręcznik. Wtedy perswazja nie musi wyglądać jak propaganda – może przyjąć formę odpowiedzi, do której uczeń dochodzi pozornie sam.W Rosji znów mechanizm jest inny. Na poziomie podstawowym uczeń ma wskazać przyczyny zawarcia traktatu o nieagresji między ZSRR a Niemcami oraz scharakteryzować jego główne postanowienia. Na poziomie pogłębionym ma już porównywać oceny radziecko-niemieckich traktatów z 1939 roku przedstawiane w literaturze naukowej oraz wyrażać i uzasadniać własne stanowisko. Formalnie wygląda to więc jak przejście od prostego odtwarzania wiedzy do krytycznego myślenia. Problem tkwi w tym, jakie oceny uczeń ma porównywać i jaki materiał dostaje. Miedinski i Torkunow przedstawiają pakt jako rozwiązanie, które ZSRR miał przyjąć pod presją sytuacji międzynarodowej, a następnie wymieniają korzyści, jakie Moskwa miała uzyskać dzięki porozumieniu. Na końcu uczeń dostaje pytanie: „Dlaczego w sierpniu 1939 r. ZSRR zawarł traktat o nieagresji z Niemcami i podpisał tajny protokół do tego traktatu? Jak sądzisz, na ile ten krok był uzasadniony?”. Uczeń ma ocenić decyzję Stalina i zastanowić się, czy była uzasadniona. Problem w tym, że wcześniej otrzymał już określoną ramę interpretacyjną: ZSRR zostało zmuszone do działania, negocjacje z Zachodem zawiodły, pakt dał czas na przygotowania, przesunął granice i zwiększył bezpieczeństwo. Co mu więc pozostaje? Powiedzieć to samo własnymi słowami.Czytaj też: Wojna, która się nie skończyła. Pokój, który nie istniałW Polsce uczeń dostaje jeszcze inne zadania. W ćwiczeniach do podręcznika „Wczoraj i dziś” (do 8 klasy podstawówki) uczeń widzi amerykańską karykaturę października z 1939 roku – przedstawia Hitlera i Stalina jako parę młodą po podpisaniu paktu, z podpisem: „Ciekawe, jak długo będzie trwał miesiąc miodowy”. Uczeń ma wyjaśnić, do jakich wydarzeń odwołuje się ta ilustracja oraz napisać, w jakim okresie trwał „miesiąc miodowy”. Ma zrozumieć, że pakt był tymczasowym porozumieniem dwóch wrogich sobie ideologicznie państw, które współpracowały tylko tak długo, jak długo służyło to ich interesom. W materiale Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej (ZPE) pojawia się jeszcze bardziej bezpośrednie pytanie: „Dlaczego pakt Ribbentrop-Mołotow nazywany jest IV rozbiorem Polski?”. Tutaj uczeń nie ma przede wszystkim rozważać, czy pakt był racjonalny z punktu widzenia Stalina. Ma zrozumieć, co oznaczał dla Polski. Niestety w tym przypadku czai się pewne ryzyko: zamiast tłumaczyć złożoność ówczesnej polityki międzynarodowej, taka narracja może utrwalać przekonanie o jednostronnie pojętej krzywdzie, które – choć oparte na prawdzie o agresji – nie zawsze sprzyja krytycznemu myśleniu o mechanizmach, które doprowadziły do katastrofy. I nie jest to przypadek odosobniony – w polskich podręcznikach historia Polaków często układana jest wokół dwóch archetypów: ofiary i bohatera. To jednak temat na osobną opowieść.Punkt kontrolny – UkrainaUkraina nie jest kolejnym przypadkiem do analizy. Jest lustrem, pozwalającym zobaczyć, że można zbudować tę opowieść jeszcze inaczej. Na Ukrainie – gdzie programy zatwierdzono w 2022 roku – 23 sierpnia 1939 roku pozostaje punktem wyjścia, a 17 września jest jego konsekwencją, nie konkurencyjną datą. Uczeń ma rozumieć współodpowiedzialność nazistowskich Niemiec i ZSRR za rozpętanie II wojny światowej. W programie historii Ukrainy pojawia się zapis o „sowiecko-niemieckich umowach 1939 roku oraz ich następstwach po sowieckiej okupacji Galicji, Wołynia, Północnej Bukowiny, Chocimia i Południowej Besarabii” – w tym „sowietyzacji” zachodnich obwodów Ukrainy, masowych represjach politycznych, sowieckich zbrodniach wojennych i deportacjach.W programie zintegrowanego kursu „Ukraina i świat” wyodrębniono osobny podrozdział: „Rozmowy niemiecko-radzieckie i pakt Mołotowa-Ribbentropa”. Uczeń ma poznać „niemieckie roszczenia terytorialne wobec Polski i Litwy, roszczenia terytorialne ZSRR wobec Polski, Rumunii, Finlandii, krajów bałtyckich” oraz „motywy zawarcia i treść” paktu i tajnego załącznika. Program wymaga więc nie tylko odtworzenia informacji o pakcie, lecz także wykonania kilku operacji na tej wiedzy: wskazania przebiegu stref wpływów, rozpoznania odpowiedzialności obu reżimów i oceny przyczyn oraz konsekwencji porozumienia. Program mówi o „współodpowiedzialności reżimów nazistowskich Niemiec i ZSRR za rozpalenie II wojny światowej”.W podręczniku dla 10 klasy (Szczupak I.J. „Historia powszechna (poziom standardowy). Podręcznik dla 10 klasy”, Kijów 2023) jego autor Ihor Szczupak przytacza nie tylko treść paktu i tajnego protokołu, ale także różne oceny historyczne: „Większość współczesnych historyków uważa za oczywiste, że ZSRR przystąpił do II wojny światowej 17 września 1939 roku jako agresor i sojusznik nazistowskich Niemiec. Natomiast sowieccy i część współczesnych rosyjskich historyków widzą w wydarzeniach po 17 września «wyzwoleńczy pochód» na pomoc Ukraińcom i Białorusinom”. Pod koniec rozdziału stawia uczniom pytania: „Które kraje, twoim zdaniem, ponoszą główną odpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej?” oraz „Czy uważasz, że można było zapobiec II wojnie światowej?”.Analizowany ukraiński podręcznik pokazuje próbę odejścia od sowieckiej i postsowieckiej logiki, która na Białorusi wciąż kształtuje oficjalną pamięć historyczną.Najbardziej uderzające w tych programach i podręcznikach jest jednak to, że nie trzeba znajdować jawnego kłamstwa, żeby zobaczyć działanie polityki pamięci. Białoruski podręcznik nie usuwa przecież paktu Ribbentrop-Mołotow. Przeciwnie: podaje datę, nazwiska sygnatariuszy, informuje o tajnym protokole i pokazuje podział stref interesów. Uczeń może więc powiedzieć, że wie, co wydarzyło się 23 sierpnia 1939 roku. A jednocześnie dostaje inną historię do zapamiętania, która sprawia, że to pierwsze wydarzenie przestaje być najważniejsze. To znacznie subtelniejszy mechanizm niż wykreślenie niewygodnego faktu.Czytaj też: ZSRR jako mem, czyli sowieckie kłamstwaZnać fakty czy dotrzeć do prawdy?W tym sensie najważniejszym elementem szkolnej narracji nie będzie zdanie oznajmujące, lecz polecenie, z pozoru rozwijające samodzielne myślenie: „Oceń”.Właśnie dlatego różnica między analizowanymi przez nas przykładami z białoruskiej, rosyjskiej i polskiej szkoły nie polega wyłącznie na tym, że każda z nich opowiada inną wersję wydarzeń. Różnica tkwi głębiej: każda z nich może uczyć innego sposobu porządkowania tych samych faktów. Jedna każe szukać w nich historycznej sprawiedliwości, druga – strategicznego interesu państwa, trzecia – skutków agresji i rozbioru. Jednocześnie Ukraina pokazuje, że możliwe jest jeszcze inne rozwiązanie: zestawienie konkurencyjnych interpretacji.Dlatego pytanie „czy w podręczniku jest pakt Ribbentrop-Mołotow?” jest zbyt proste. Trzeba pytać podwójnie: czy uczeń ma o nim wiedzieć i co szkoła każe mu z tą wiedzą zrobić?