Helikopter spadł w kenijskim rezerwacie. To miała być wielka afrykańska przygoda – lot widokowy nad rezerwatem w środkowej Kenii. Dla szóstki turystów i pilota wyprawa skończyła się jednak tragicznie – helikopter spadł na ziemię i spłonął. Wszyscy na pokładzie zginęli. Śledczy w siedzibie firmy Lady Lori w Nairobi, operatora maszyny, ustalali przez kilka godzin narodowość ofiar. Amerykańska stacji ABC News podała, że czwórka turystów, którzy zginęli w Kenii, to obywatele Stanów Zjednoczonych.W tym samym czasie przedstawiciele ekwadorskiego rządu potwierdzili, że w katastrofie helikoptera zginął również szef tamtejszego Narodowego Centrum Wywiadowczego, Michele Sensi-Contugi oraz jego żona. Kenijski Urząd Lotnictwa Cywilnego (KCAA) przekazał, że helikopter EC-130-B4, wyprodukowany przez europejską grupę Eurocopter (obecnie Airbus Helicopters), rozbił się w środę (19 sierpnia) o godz. 9.13 czasu lokalnego (godz. 8.13 w Polsce) w pobliżu góry Ololokwe, około 250 km w linii prostej na północ od stolicy kraju. Góra Ololokwe, święta góra ludu Samburu, jest popularnym miejscem pieszych wędrówek. Niektóre firmy oferują również loty widokowe. Czytaj także: Szef armii i dziewięciu wojskowych zginęło w katastrofie śmigłowca w KeniiFredrick Kabunge, dyrektor kenijskiego Departamentu Badania Wypadków Lotniczych (AAID) potwierdził, że „helikopter został zniszczony w wyniku uderzenia o ziemię i pożaru”.