„Leżą, aż umrą”. Od czerwca w popularnym regionie dzikiej przyrody w południowej Kenii zginęło co najmniej 20 słoni. Wstępne testy sugerowały zatrucie cyjankiem pochodzącym z pestycydów, jednak badania ekspertów do spraw dzikiej przyrody temu przeczą. Wstępne testy sugerowały zatrucie cyjankiem pochodzącym z pestycydów stosowanych na pobliskich polach uprawnych. Jednak eksperci zajmujący się dziką przyrodą twierdzą, że nie jest to możliwe, ponieważ inne zwierzęta żywiące się padliną słoni nie wykazują oznak zatrucia.Według Patricka Papatitiego, szefa operacyjnego terenów wspólnotowych Olgulului, słonie miały trudności z chodzeniem i oddychaniem, a także niepokój, zanim nie były w stanie ustać. – Leżą, aż umrą. Czasami można było zobaczyć jednego walczącego przez dzień, a nawet dwa, a nawet trzy dni, aż do całkowitej śmierci – powiedział. Czytaj także: Alarm dla starszych słoni z Afryki. Są szczególnie zagrożonePapatiti twierdzi, że warunki, w jakich żyją słoniątka, nie wskazują na brak żywności ani wody. – Obecnie mamy mnóstwo pastwisk w okolicy, a w pobliżu miejsc, do których chodzą te słonie, mamy wodę. Mamy ochronę w ekosystemie, nad którym pracujemy – podkreślił. Niepewność budzi również obawy o to, co może się stać, jeśli przyczyna wpłynie na inne zwierzęta. – Skąd wiemy, czy to przełoży się na zwierzęta hodowlane? A kiedy dotrze do zwierząt hodowlanych, dotrze do społeczności, lokalnej społeczności. Ile więc stracimy, jeśli nie zaczniemy walczyć, żeby temu zapobiec? – pyta Papatiti.Rolnicy z Kimany twierdzą, że również mają trudności ze zrozumieniem, co się dzieje. Eksperci ds. dzikiej przyrody i władze nadal badają tajemnicze zgony, a przyczyna wciąż nie została ustalona.