Ludzie boją się wracać. Co najmniej kilkaset wstrząsów sejsmicznych zanotowano od soboty w prowincji Grenada, położonej w Andaluzji na południu Hiszpanii. Ostatnie z nich, o magnitudzie 3,4, wystąpiły we wtorek późnym wieczorem w miejscowości Ogíjares. Na razie nie ma informacji o stratach. Jak przekazał hiszpański Krajowy Instytut Geograficzny (IGN), epicentrum wstrząsów znajdowało się blisko powierzchni ziemi.Odpowiedzialny w autonomicznym rządzie Andaluzji za ochronę zdrowia i zarządzanie kryzysowe Antonio Sanz poinformował, że seria wstrząsów w rejonie Grenady trwa od soboty. Wtedy w miejscowości Alhendín doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 5.Według cytowanego przez lokalne media sejsmologa IGN Carlosa Gonzáleza od sobotniego poranka do wtorkowego wieczora w prowincji Grenada zanotowano łącznie ponad 420 wstrząsów o magnitudzie od 1,5 do 4,8.Ewakuacje po serii wstrząsówWtorkowe trzęsienie ziemi w Gójar doprowadziło do ponad 2 tys. przypadków uszkodzenia mienia prywatnego i publicznego, głównie fasad budynków i samochodów. Ranne zostały trzy osoby.Jak szacują andaluzyjskie władze, od soboty pomocy medycznej w związku ze wstrząsami potrzebowało łącznie 14 osób. Z powodu uszkodzeń budynków ewakuowano już ponad 600 osób.We wtorek po południu aglomerację Grenady masowo opuszczali zarówno mieszkańcy, jak i turyści. Do wieczora na wielu ulicach tworzyły się korki.– W tej chwili nie potrafimy określić, kiedy zakończy się ta seria wstrząsów – przekazał w imieniu andaluzyjskich władz Antonio Sanz.Czytaj także: Śmiertelne żniwa trzęsień ziemi. Paraliż w dwóch krajach