Armia USA uzupełnia zapasy. Armia amerykańska uwikłana od końca lutego w wojnę na Bliskim Wschodzie z Iranem, stara się rozpaczliwie odbudowywać zapasy kluczowego uzbrojenia, produkowanego wcześniej w śladowych ilościach. Właśnie podpisano umowę, której celem jest zwiększenie dostaw rakiet Tomahawk. Jej wartość to prawie... 23 mld dolarów. Amerykańska administracja już wcześniej wyjaśniała, że Stany Zjednoczone dostarczyły „duże ilości broni sojusznikom”, jednocześnie „używając amunicji w konflikcie z Iranem”, co wywołało obawy o zapasy obrony powietrznej i precyzyjnego uzbrojenia. Dlatego podpisano kontrakt na 22,9 mld dolarów z RTX Corporation, którego spółka – Raytheon produkuje Tomahawki.„Zaapelowaliśmy do przemysłu o szybkie zwiększenie produkcji amunicji, a RTX spełnia nasze oczekiwania. Ten przełomowy kontrakt na Tomahawki gwarantuje, że nasi żołnierze nadal będą mieli »zabójczą siłę ognia, której potrzebują«” – napisał p.o. Sekretarza Marynarki Wojennej Hung Cao w poście w serwisie X.W oddzielnym oświadczeniu Raytheon poinformował, że kontrakt będzie obowiązywał przez siedem lat i pozwoli na zwiększenie rocznej produkcji Tomahawków do ponad 1000 pocisków. Firma obecnie produkuje ich zaledwie 60 rocznie.Tomahawk odpalany z wody i ląduTomahawk, stanowiący podstawę floty nawodnej Marynarki Wojennej, zapewnia zdolność precyzyjnego rażenia celów lądowych dalekiego zasięgu z jednostek nawodnych i podwodnych. Może też być odpalany z wyrzutni naziemnych (system Typhon). Formalne ogłoszenie potwierdza umowę ramową, którą armia USA i firma Raytheon podpisały w lutym. Administracja prezydenta Donalda Trumpa pośredniczy w zawieraniu wieloletnich umów z największymi amerykańskimi producentami uzbrojenia, co daje firmom pewność inwestowania miliardów dolarów w nowe obiekty i sprzęt. Na początku tego miesiąca wojsko podpisało umowy na zwiększenie produkcji części do pocisków przechwytujących Patriot i THAAD.Czytaj także: Część Tomahawków to złom. Awarie pocisków za miliony dolarów