Amerykanin wspinał się na Etnę. Amerykański turysta został porażony piorunem w weekend podczas wspinaczki na Etnę. 30-latek zmarł w szpitalu Cannizzaro w Katanii. Kolejna potężna fala upałów we Włoszech ustępuje miejsca burzom w większości kraju. Jedna z takich burz zaskoczyła 30-letniego Amerykanina, który wspinał się na wulkan Etna przez zamknięty obszar. Tam też został rażony piorunem. O zdarzeniu poinformowała włoska agencja ANSA.Turysta został odnaleziony i uratowany w niedzielę około godziny 20.00, gdy jego stan był już poważny. Przetransportowano go do szpitala, ale pomimo szybkiej pomocy medycznej, mężczyzna zmarł.Etna była ostatnio miejscem spektakularnych erupcji, które przyciągnęły wielu turystów do najwyższego aktywnego wulkanu Europy. Wypadek Amerykanina nie był jednak jedynym, który w tym czasie wydarzył się w górskich rejonach Włoch. Groźne wypadki we włoskich górachDo podobnej tragedii doszło także w Trydencie-Górnej Adydze, w okolicach szczytu Piz Starlex, ekipa ratownictwa górskiego znalazła kolejnego martwego turystę. Możliwe, że został on również porażony piorunem podczas schodzenia.Czytaj także: Śmierć polskiego turysty w słowackich Tatrach. Spadł z wysokości 200 metrówUratowanych zostało za to czterech hiszpańskich turystów, którzy utknęli w niedzielę na górze Colmegnone w regionie Laglio (Como) z powodu gwałtownej burzy. Akcja ratunkowa była szczególnie utrudniona z powodu silnego wiatru i deszczu.