Więzienia w USA są owiane złą sławą. W amerykańskich ośrodkach dla osób zatrzymanych w związku z postępowaniem deportacyjnym panują skandaliczne warunki. Osadzeni skarżą się na pleśń, brak leków, utrudniony kontakt z bliskimi. W takich ośrodkach w USA przebywają również Polacy – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. „Część Polaków zatrzymanych przez amerykański Urząd Celno-Imigracyjny (ICE) trafia do owianego złą sławą Centrum Detencyjnego Hrabstwa Campbell w stanie Kentucky. To jedno z setek więzień w całym kraju, które na podstawie umów z ICE przetrzymują osoby zatrzymane w związku z postępowaniem imigracyjnym” – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.Wizyty osób bliskich są zabronione Jak czytamy, „według córek Beaty Siemionkowicz, która przebywa tam od sierpnia ubiegłego roku, w celach jest pleśń”. Osadzeni skarżą się także na jakość jedzenia i brak dostępu do leków. – „Mama opowiadała o chorej na raka dziewczynie, która zmarła w swoim łóżku, bo nikt nie udzielił jej pomocy medycznej” – mówią gazecie córki osadzonej w amerykańskim ośrodku.„Kontakt osadzonych z bliskimi jest utrudniony. Za opłatą mogą jedynie wysyłać krótkie wiadomości tekstowe lub wykonywać połączenia telefoniczne. Wizyty członków rodziny są zabronione. (...) Ponad 30 osób zmarło w aresztach ICE od października, a wskaźnik śmiertelności osiągnął najwyższy poziom od 22 lat. Jednocześnie od powrotu Trumpa do władzy co najmniej 23 osoby zostały postrzelone przez funkcjonariuszy imigracyjnych. Zginęło sześć osób, w tym trzech obywateli USA” – czytamy.Czytaj też: Iran chce wypłacać nagrody za zabijanie żołnierzy USA. Podano stawkę