Boją się pełnoskalowej wojny. Mieszkańcy południa Libanu uciekają na północ kraju w obawie przed powrotem pełnoskalowej wojny. Po tym, jak w sobotnich atakach zginęło 11 osób, a od kilku dni trwa izraelska ofensywa w rejonie strategicznego wzgórza Ali al-Taher, ta obawa jest coraz bardziej realna. Armia izraelska próbuje zdobyć strategiczne wzgórze Ali al-Taher w okolicach Nabatiji. Oprócz dronów myśliwców i ciężkiej artylerii ma wykorzystywać w tym celu bomby fosforowe.W południowym Libanie wiele wskazuje na możliwość dalszej eskalacji – świadczą o tym coraz częstsze ataki, takie jak ten w Ansar – miejscowości, w której przez ostatnie dwa miesiące było dość spokojnie. W ataku miał zginąć jeden z dowódców Hezbollahu. Wśród ofiar śmiertelnych są też dwie kobiety i troje dzieci. Hezbollah zagroził, że „odpowiednio zareaguje” na izraelskie ostrzały.W poniedziałek 17 sierpnia mija 60-dniowy termin rozejmu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Ponieważ negocjacje utknęły w martwym punkcie, powrót do działań wojennych jest prawdopodobny.Ataki na Liban. Izrael: powinny ożywić negocjacjeWładze Izraela chcą „poważniejszych” negocjacji pokojowych z Libanem, w których mediatorem byłyby Stany Zjednoczone – przekazała w sobotę agencja AFP. – Izraelskie ataki na Hezbollah powinny ożywić negocjacje i uczynić je znacznie poważniejszymi, a nie przynieść odwrotny skutek – powiedział rzecznik premiera Izraela Benjamina Netanjahu, Doron Spielman. Sugerował, że zarówno Izrael, jak i Liban mają wspólnego wroga w postaci ruchu szyickiego.Według informatorów cytowanych przez lokalne media prawdopodobne jest udzielenie wsparcia Hezbollahowi przez Iran, choć niejasny jest zakres możliwego wsparcia.Ostatnie wypowiedzi przewodniczącego irańskiego parlamentu Mohammeda Baghera Ghalibafa sugerują, że Iran chce powiązać sytuację w cieśninie Ormuz z sytuacją w Libanie. Jak zapowiadał, jeśli dojdzie do kolejnej eskalacji, nastąpi ona na kilku frontach: nie tylko w cieśninie Ormuz, ale także w cieśninie Bab al-Mandab, którą kontrolują jemeńscy Huti oraz właśnie w południowym Libanie.Czytaj także: Izrael nie wycofa swoich wojsk. „Twardo bronimy naszych interesów”