Pomyliła trasę. Groźny wypadek z udziałem 11-letniej uczestniczki biegów przełajowych na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Dziewczynka wpadła do 10-metrowej studni. Wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do incydentu doszło w niedzielę około południa w Morsku na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. 11-latka uczestnicząca w biegu przełajowym pomyliła trasę i wpadła do Stefanowej Dziury. Spadała około 10-12 metrów, na szczęście przed poważniejszymi obrażeniami uchroniły ją zalegające na dnie liście.Na pomoc ruszyli ratownicy Jurajskiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.„W pierwszej kolejności na miejsce skierowano dwóch ratowników (tzw. szpica), w tym ratownika medycznego, który jako pierwszy zjechał do osoby ratowanej, z która był kontakt głosowy. Po dotarciu do dziewczynki ocenił jej stan, udzielił pomocy i zabezpieczył ją medycznie do dalszej ewakuacji” – przekazali goprowcy w oświadczeniu.Biegaczka doznała obrażeń głowy„Kolejni ratownicy, docierający na miejsce, przygotowali stanowiska oraz system linowy, za pomocą którego dziewczynka została bezpiecznie wydobyta na powierzchnię” – dodali. Dziewczynka odniosła obrażenia głowy, ale była przytomna.Na miejsce skierowano ratowników oraz inne służby odpowiedzialne za prowadzenie akcji. W działaniach uczestniczył także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Katowic, który zabrał 11-latkę do szpitala.Czytaj także: Śmierć polskiego turysty w słowackich Tatrach. Spadł z wysokości 200 metrów