Straszne sceny. Czterech Polaków zostało poszkodowanych w potężnych pożarach, które objęły okolice popularnego chorwackiego kurortu Omis. Jedna z osób przebywa na oddziale intensywnej terapii, trzy pozostałe opuściły już szpital. Informacje o poszkodowanych Polakach potwierdził rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Jak przekazał, polski konsul pozostaje z nimi w kontakcie i zapewnia niezbędną pomoc, m.in. przy uzyskaniu dokumentów potrzebnych do rozliczeń z ubezpieczycielami oraz organizacji powrotu do kraju.Najpoważniej ranny obywatel Polski wciąż znajduje się na intensywnej terapii. MSZ nie podało szczegółów dotyczących jego obrażeń. Polacy znaleźli się również wśród osób zmuszonych do nagłego opuszczenia hoteli, apartamentów i domów w rejonie Omiša. Jeden z polskich turystów relacjonował TVN24, że wraz z rodziną ewakuował się z miejsca położonego zaledwie kilkaset metrów od źródła ognia.Ogień dotarł do popularnego kurortuPożar rozpoczął się w rejonie miejscowości Lokva Rogoznica i przy silnym wietrze błyskawicznie przesunął się w kierunku Omiša. Płomienie objęły lasy, budynki, samochody i łodzie. Część ludzi uciekała w stronę morza, skąd zabierały ich jednostki ratownicze. Chorwacka telewizja HRT podała, że z zagrożonego obszaru uratowano drogą morską 194 osoby.Według najnowszych danych HRT pomoc w związku z pożarem otrzymało niemal 2400 osób. Wcześniejsze informacje mówiły o ponad tysiącu ewakuowanych.Do szpitala w Splicie trafiło 36 poszkodowanych, z których 14 hospitalizowano. Siedem osób było początkowo w stanie zagrażającym życiu. Chorwackie służby potwierdziły również śmierć jednej osoby, której ciało znaleziono na spalonym obszarze.Czytaj też: Pasażer niemal został wyssany z samolotu. Ujawniono przyczynęOgień strawił około 900–1000 hektarów terenu. Z żywiołem walczyły setki strażaków wspieranych przez samochody gaśnicze i samoloty Canadair. Chorwackie służby określiły pożar jako jeden z najpoważniejszych w ostatnich latach.W sobotę sytuacja na głównym pożarzysku w okolicach Omiša była stabilniejsza, ale strażacy nadal pozostawali na miejscu, a służby badały skalę zniszczeń i przyczynę wybuchu ognia.Polskie MSZ apeluje do przebywających w Chorwacji o śledzenie komunikatów miejscowych władz, podporządkowywanie się poleceniom służb oraz rejestrację podróży w systemie Odyseusz.Czytaj też: Defilada bez żołnierzy z Ukrainy. „Nie ma co szukać teorii spiskowych”