„Pytanie dnia”. – Wszystkich zapraszam, to będzie największa defilada w historii – mówiła w „Pytaniu dnia” Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceministra obrony narodowej, zapraszając na sobotnie uroczystości z okazji Dnia Wojska Polskiego w Warszawie. Gościni Aleksandry Pawlickiej zapewniła, że nieobecność na defiladzie żołnierzy z Ukrainy ma proste wyjaśnienie i „nie ma co szukać teorii spiskowych”. W sobotę 15 sierpnia, z okazji Święta Wojska Polskiego, warszawską Wisłostradą przejdzie defilada wojskowa z udziałem około dwóch tysięcy żołnierzy oraz około 300 jednostek sprzętu wojskowego.Na defiladzie nie pojawią się żołnierze ukraińscy. Na pytanie Aleksandry Pawlickiej, czy to odwet za decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą nadania jednej z jednostek bojowych imienia „Bohaterów UPA”, wiceszefowa MON odparła, że „wyjaśnienie jest bardzo proste”. – W Ukrainie trwa wojna, trudno żebyśmy odciągali ukraińskich żołnierzy do tego, żeby defilowali w Warszawie. Nie ma co szukać teorii spiskowych – powiedziała w „Pytaniu dnia” Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.Czytaj także: Serwis śmigłowców Apache w Polsce. Premier ogłasza wielki sukcesWydatki na wojsko: niekonsekwencja prezydenta Odnosząc się do współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim, gościni Aleksandry Pawlickiej zwróciła uwagę, że prezydent mówi o potrzebie wyższych wydatkach na obronność, gdy tymczasem zawetował ustawę dotyczącą programu SAFE. – Nie jest szczytem odwagi wszystko odrzucać i wetować tylko dlatego, że pomysł przychodzi od przeciwników politycznych – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Podkreśliła, że „największa strata związana z wetem pana prezydenta dotyczy policji, straży granicznej, służby ochrony państwa i projektów infrastrukturalnych; ta strata jest bardzo namacalna”.Czytaj także: Operacja Polska – zapomniane rosyjskie ludobójstwo– Przekonaliśmy Brukselę do tego, że bezpieczeństwo to nie są pieniądze tylko na armię, ale też na inne formacje, takie jak Policja czy Straż Graniczna, a nie przekonaliśmy prezydenta do tego we własnym kraju – zauważyła. Podkreśliła, że jako pierwsi w Unii Europejskiej zakończyliśmy procedurę dotyczącą SAFE i jako jedyni wykorzystaliśmy pozyskane środki we własnym przemyśle.