Pomysł na uniezależnienie. Sześć kilometrów pod powierzchnią Pacyfiku, wokół maleńkiej japońskiej wyspy Minamitorishima, znajduje się błoto zawierające ogromne ilości metali ziem rzadkich. Japonia pokazała już, że potrafi wydobyć je z takiej głębokości. Teraz do projektu dołączają Stany Zjednoczone. Jeśli przedsięwzięcie uda się przenieść na skalę przemysłową, może powstać najgłębsza podmorska kopalnia świata – a Tokio i Waszyngton zyskają broń w walce z niemal monopolistyczną pozycją Chin. Minamitorishima wygląda bardzo niepozornie. To niewielka, odizolowana wyspa koralowa o powierzchni około 1,4 km kw., leżąca blisko 2 tys. kilometrów na południowy wschód od Tokio, na której nikt na stałe nie mieszka.Nie trzeba jednak wspominać, że jej znaczenie jest nieproporcjonalnie większe od powierzchni. W osadach położonych na głębokości około 5–6 kilometrów naukowcy znaleźli wysokie stężenia metali ziem rzadkich. Pierwiastki te są potrzebne m.in. do produkcji samochodów elektrycznych, turbin wiatrowych, elektroniki, półprzewodników, urządzeń medycznych i sprzętu wojskowego. Szczególnie cenne są dysproz, terb czy itr, potrzebne przy produkcji wydajnych magnesów i zaawansowanych technologii.16 milionów ton pod dnem oceanuSkalę znaleziska pokazało badanie opublikowane już w 2018 r. w „Scientific Reports”. Naukowcy przeanalizowali obszar około 2500 km kw. w japońskiej strefie ekonomicznej i oszacowali, że osady mogą zawierać ponad 16 mln ton tlenków metali ziem rzadkich.W przypadku niektórych pierwiastków liczby były wręcz spektakularne. Według ówczesnych wyliczeń zasoby itru mogły odpowiadać 780 latom światowego zapotrzebowania, europu – 620 latom, terbu – 420 latom, a dysprozu – 730 latom. Były to jednak szacunki geologiczne oparte na próbkach i ówczesnym poziomie zużycia, a nie informacja o ilości surowca, którą faktycznie da się opłacalnie wydobyć.Wydobycie pozostawało zresztą przez lata największym problemem. Typowa kopalnia może drążyć skałę setki czy tysiące metrów pod ziemią, ale tutaj najpierw trzeba dotrzeć przez sześć kilometrów wody, zebrać błoto z dna i przetransportować je na powierzchnię.W lutym tego roku Japończycy pokazali, że technicznie jest to możliwe.Statek badawczy „Chikyu” należący do agencji JAMSTEC opuścił na dno system rur, którym osad został wypompowany na powierzchnię. Pierwsza partia błota trafiła na pokład 1 lutego. W trakcie całej misji podniesiono około 50 ton materiału z głębokości blisko 6 tys. metrów. Była to pierwsza na świecie udana próba ciągłego wydobywania osadów zawierających metale ziem rzadkich z takiej głębokości.Analizy opublikowane w lipcu przyniosły dodatkową dobrą wiadomość: około 54 proc. zawartości metali ziem rzadkich w pobranych próbkach stanowiły szczególnie poszukiwane pierwiastki średnie i ciężkie.USA dołączają do projektuW marcu premier Japonii Sanae Takaichi i prezydent USA Donald Trump poszli krok dalej. Oba państwa podpisały memorandum dotyczące współpracy przy wydobywaniu surowców z głębin oceanicznych. Wprost wskazano w nim projekt wokół Minamitorishimy.Biały Dom ocenił, że znajdujące się tam zasoby mogą odpowiadać „setkom lat” zapotrzebowania przemysłu i zapowiedział wspólne badania, rozwój technologii oraz współpracę z firmami, które w przyszłości mogłyby przekształcić eksperyment w komercyjne wydobycie.Powód amerykańskiego zainteresowania nie jest oczywiście wyłącznie geologiczny.W tle są ChinyMetale ziem rzadkich stały się jednym z najważniejszych surowców strategicznych XXI wieku, a ich światowy rynek jest wyjątkowo mocno uzależniony od Chin. Według amerykańskiej służby geologicznej USGS Chiny odpowiadały w 2024 r. za około 71 proc. światowego wydobycia metali ziem rzadkich. Ich pozycja jest jeszcze silniejsza na kolejnych etapach – przetwarzania i produkcji gotowych materiałów.Pekin pokazał już, że może wykorzystywać tę przewagę politycznie. Od kwietnia 2025 r. zaostrzał kontrolę eksportu części ciężkich metali ziem rzadkich i wytwarzanych z nich magnesów. Ograniczenia dotknęły również Japonię, dla której stabilne dostawy są kluczowe m.in. ze względu na ogromny przemysł motoryzacyjny i elektroniczny.Dlatego błoto z dna wokół Minamitorishimy może mieć znaczenie daleko wykraczające poza samą wartość znajdujących się w nim pierwiastków. Japonia już od lat inwestuje w recykling i alternatywne źródła dostaw. Własne złoże, znajdujące się w jej strefie ekonomicznej i zdolne zapewnić ogromne ilości szczególnie cennych ciężkich metali ziem rzadkich, byłoby zupełnie inną kategorią zabezpieczenia.Pozostaje tylko jeden problem: trzeba je wydobyć z miejsca oddalonego o dwa tysiące kilometrów od Tokio i znajdującego się sześć kilometrów pod powierzchnią oceanu.W lutym Japończycy udowodnili, że potrafią wyciągnąć stamtąd 50 ton błota. W przyszłym roku spróbują robić to w tempie 350 ton dziennie.Czytaj też: Odwołania w KARR po skandalu z dotacjami dla powodzian