Martwy przepis. Ten eksperyment obserwował cały świat: żadnych kont na TikToku, Instagramie czy YouTube przed 16. urodzinami. Osiem miesięcy po wejściu australijskiego zakazu w życie okazuje się jednak, że nastolatki radzą sobie z nim zaskakująco łatwo. Według jednego z pierwszych dużych badań aż 86 proc. osób poniżej 16. roku życia nadal korzysta z objętych restrykcjami platform. Teraz przed australijskim Senatem tłumaczą się technologiczni giganci. Australia jako pierwsze państwo na świecie zdecydowała się na tak daleko idące ograniczenia. Od 10 grudnia 2025 r. największe serwisy społecznościowe muszą podejmować „rozsądne kroki”, aby Australijczycy poniżej 16 lat nie mogli zakładać ani utrzymywać na nich kont. Obowiązek dotyczy m.in. Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata, YouTube'a, Reddita i X. Z ograniczeń wyłączone są m.in. WhatsApp, Messenger, Discord czy Roblox.Prawo nie przewiduje kar dla samych dzieci ani ich rodziców. Odpowiedzialność spoczywa na platformach – to one mają ustalać wiek użytkowników i blokować nieletnich. Problem w tym, że pierwsze miesiące pokazały, jak trudno przenieść tak prostą zasadę do internetu.Zakaz jest, nastolatki zostałyGłośny sygnał ostrzegawczy przyniosło badanie Uniwersytetu w Newcastle opublikowane w „British Medical Journal”. Naukowcy obserwowali 408 nastolatków w wieku od 12 do 17 lat przed wejściem nowych przepisów i trzy miesiące później.Wśród badanych poniżej 16. roku życia około 86 proc. wciąż korzystało w poprzednim tygodniu z co najmniej jednej platformy objętej ograniczeniami. Większość nie musiała nawet korzystać z kont rodziców czy znajomych – w zależności od serwisu od 54 do 68 proc. nadal wchodziło na własne konto.– Zaobserwowaliśmy bardzo niewielką zmianę w korzystaniu przez nastolatków z mediów społecznościowych – podsumowała główna autorka badania dr Courtney Barnes.Czytaj też: Miał szpiegować dla Polski. Rosjanin trafi do kolonii karnejWnioski są proste: systemy sprawdzania wieku nadal są dalekie od szczelności.Około dwóch trzecich uczestników spotkało się z jakąś formą weryfikacji. Najczęściej sprowadzała się ona jednak do… podania własnego wieku. Część platform prosiła o selfie, na podstawie którego algorytm próbował ocenić wiek użytkownika. Znacznie rzadziej wymagano dokumentu tożsamości.Nastolatki szybko znalazły też sposoby obchodzenia ograniczeń. Od 15 do 19 proc. badanych przyznało się do korzystania z fałszywego konta, część używała profili rodziny lub znajomych, a do 11 proc. omijało zabezpieczenia za pomocą prywatnego trybu przeglądarki.Badacze zaznaczają przy tym, że są to dopiero pierwsze wyniki i pełny efekt nowych przepisów będzie można ocenić dopiero po dłuższym czasie. W jednej grupie pojawił się zresztą niewielki spadek – wśród 14- i 15-latków odsetek codziennych użytkowników zmniejszył się z 78 do 69 proc. Ogółem nie stwierdzono jednak znaczącej zmiany ani częstotliwości, ani czasu korzystania z social mediów.Miliony usuniętych kontTechnologiczne koncerny przekonują, że liczby wyglądają inaczej z ich perspektywy.Przedstawiciele Google'a, Mety, TikToka i Snapchata stawili się w piątek przed komisją australijskiego Senatu. Meta poinformowała, że dezaktywowała już 756 tys. podejrzanych o należenie do osób poniżej 16 lat kont na Facebooku i Instagramie. YouTube zablokował możliwość korzystania z serwisu około 740 tys. posiadaczy kont Google, a TikTok usunął początkowo 550 tys. kont i od tamtej pory blokuje około 24 tys. kolejnych miesięcznie.Już w pierwszych dniach obowiązywania prawa regulator eSafety informował o odebraniu dostępu do 4,7 mln kont. Te liczby nie oznaczają jednak 4,7 mln różnych dzieci – jedna osoba może posiadać kilka profili na różnych platformach.Liczy się cierpliwośćFirmy apelują więc, aby nie ogłaszać australijskiego eksperymentu porażką po zaledwie kilku miesiącach. Google argumentuje m.in., że technologie oceny wieku były dotychczas budowane przede wszystkim wokół granicy 18 lat, a dokładne odróżnienie 15-latka od 16-latka jest znacznie trudniejsze. Meta zwraca z kolei uwagę, że deklarowanie w ankiecie korzystania z serwisu nie musi oznaczać posiadania własnego konta.Australijski regulator odpowiada, że część platform nadal nie radzi sobie nawet z blokowaniem ponownej rejestracji osoby, której konto wcześniej usunięto. Komisarz eSafety Julie Inman Grant przekonuje jednak, że pewne efekty już widać i potrzeba czasu, zanim system zacznie działać sprawniej.Kary mają być dwa razy większeCanberra nie zamierza się wycofywać. Wręcz przeciwnie – parlament rozpatruje przepisy, które podniosłyby maksymalną karę dla platform z 49,5 do 99 mln dolarów australijskich i dały regulatorowi większe możliwości żądania dokumentów oraz danych dotyczących systemów sprawdzania wieku.Stawka wykracza zresztą daleko poza Australię. Rozwiązaniu od początku uważnie przyglądają się inne państwa. Wielka Brytania, Kanada i Indonezja zapowiedziały podobne kroki, a Francja przyjęła własne ograniczenie dla osób poniżej 15 lat.Czytaj też: Niewybuchy z czasów wojny. Ewakuacja w Warszawie