Przyleciał aż z Berlina. Czerwony balon pokonał blisko 900 kilometrów i wiele przeszkód, by ostatecznie wylądować w Nadleśnictwie Browsk w Gruszkach w Puszczy Białowieskiej. Tym razem nie chodzi o nielegalny przemyt a romantyczną historię... Nadleśnictwo Browsk w Gruszkach przekazało, że wszystko zaczęło się od małego, czerwonego punktu, który mocno odcinał się od zieleni liści. Leśniczy z Olchówki podczas codziennego obchodu zauważył coś nietypowego – wysoko na gałęzi jednego z drzew wisiał mały, czerwony balonik.Okazało się, że nie jest to zwykły śmieć. Do sznurka była przywiązana starannie zabezpieczona karteczka z krótkim napisem w języku niemieckim: „Alles Gute zur Hochzeit” (Wszystkiego najlepszego z okazji ślubu).Ustalono, że balon został wypuszczony przez weselników z Berlina. Podmuchy wiatru poniosły go na wschód. Przeleciał prawie 900 kilometrów, przekroczył granicę i wylądował w Puszczy Białowieskiej. Leśnicy odesłali już kartkę na adres zwrotny podany przez nadawców z informacją, gdzie poniosło liścik.Czytaj także: Daniel błąkał się z siatką na głowie. W końcu został uwolniony